szukaj  |   kontakt

Kamil Wasicki - Gdzieś między BogiemRobert Mazurkiewicz - Przed podróżąLądowe Ptaki - Poranek

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


PATRONATY
TROMBITA 2018

YAPA 2018

Moja Wolności 2018

NieBajka Łukasza Majewskiego

"Podróż"


strona główna » artykuły » Recenzja płyty "Miszung" Chwili Nieuwagi autorstwa Michała Zawadzkiego
Chwila Nieuwagi - "Miszung" (2013)

„Przedwiośnie" - miniaturowa, poetycka perełka - gładko swinguje jazzowym walcem, ale z ciekawymi efektami zmiennego metrum (czekam na więcej!). I znowu genialna i trudna wokaliza Martyny Czech, wykonana z taką łatwością... Do tego wspaniały Maciej Balcar - aż żal, że tak go tu mało. Może właśnie dlatego nie jest to duet, na jaki czekałem. Ponadto skromny tekst jest niejako zrekompensowany udziałem drugiego gościa - Jarka Trelińskiego (Raz, Dwa, Trzy) na gitarze. I tu robi się lekki aranżacyjny miszung. Czy jednak o taki chodziło w tytule?

Urokliwie i jesiennie szura „Bazyliszek”, w którym autorską gawędę snuje Martyna Czech, a refren podbarwiają ładne harmonie. Piotr Kotas zyskuje tu nieco szersze pianistyczne pole, malując wdzięcznie i ze smakiem. W podobnie kołyszący klimat wpisuje się leniwie jazzujące i bezpretensjonalne „Samopoczucie”, brzmiące trochę jak piosenka z serialu trzyliterowej telewizji – ale bynajmniej, żaden to zarzut. Daj Boże, żeby pojawiały się tam takie kompozycje.

Pozytywnie zaskakuje obecność utworu instrumentalnego. Jest to zabawny „Rogaty” ze znanym wszystkim cytatem z „Koziołka Matołka” i wokalizą – tym razem bardziej „niebiańską”, choć oczywiście niezmiennie zjawiskową. Cieszy też fakt, że Marek Sochacki mógł na chwilę odłożyć miotły i witki, biorąc do rąk tradycyjne pałki, dzięki czemu mamy trochę więcej soczystszych bębnów, z dynamicznie pulsującym ridem i potężnymi tomami.

Nie mogło oczywiście zabraknąć pierwiastków śląskich. W ludowym podaniu o zbóju „Ramży” odnajdujemy m. in. tęskne fujarkowe melodie i powtarzaną matczyną przestrogę („Nie lyź tam dziecino, godom ci”), która buduje rosnący nastrój grozy i niepokoju. Z kolei „Nie nerwuj Hanysa” to taki knajpiany, śląski bluegrass, brawurowo zaśpiewany (cóż za temperament!) i rasowo zagrany – dwugłosy gitary i melodyki, pulsujący walking basu Rafała Kierpca, wspierany miotełkami, no i oczywiście zabawny wtręt z „pijanym” walcem. Jednoznacznie ludową, tajemniczą atmosferę roztaczają też „Dzwony” do wiersza Marii Konopnickiej, gdzie stłumionej kwincie fortepianu Piotra Kotasa towarzyszy srogie kontrabasowe intro – antycypacja zwrotki (ponownie Kierpiec). Po takim wstępie nietrudno się domyślić, że narracja tej, modalnie pobrzmiewającej, kompozycji rozwinie się nader interesująco, stanowiąc jeden z najmocniejszych punktów albumu. Piotr Kotas wycieniuje gładkie fortepianowe impresje na tle gitarowego strażnika pulsu – Andrzeja Czecha. W mocniejszych segmentach przypomni o sobie osadzony kontrabas Rafała Kierpca, wspierany perkusyjnym tętnem. Wszystko to niezwykle wciągające. Martyna Czech śpiewa tak przejmująco, że wzruszyłaby pewnie samą autorkę. Przesadzam? Warto sprawdzić.

Ostatnim ludowym pejzażem jest tradycyjna pieśń „Już tu nocka”, tutaj podana na sposób nieco transowy, przyprawiona pięknymi doryckimi dwugłosami i przenikliwymi „szklanymi” akordami fortepianu. Finałowe akcenty albumu Miszung rozkładają się pomiędzy dwie zupełnie różne kompozycje. „Proza świąteczna” do tekstu Roberta Marcinkowskiego to zgrabna, ironiczna satyra na nasze coroczne grudniowe rytuały – ot, taki sobie felieton, w warstwie muzycznej celowo „niedopasowany” (co tworzy dodatkowy satyryczny poziom). Finalnie konflikt ustaje, bo przecież, gdy już zasiądziemy do wieczerzy, wszystkie kłótnie ustaną… Potraktujmy ten wniosek z odpowiednią dozą rezerwy i sceptycyzmu.

W zamykającym „Tam na rzece” słyszymy wszystko, co najlepsze w duetowych odsłonach zespołu. Nastrój refleksyjnego smutku rzeźbi z umiarem krystaliczna, nasycona gitara, a wokalizy w duecie z fletem low whistle (Dariusz Sojka) pobłyskują niczym woda odbijająca słoneczne promienie. I rozmarzają, odsyłając gdzieś daleko, w leśno-rzeczną samotnię. Trudno o lepsze zakończenie tego albumu.

Nasuwają się oczywiście pewne wątpliwości – czy stylistyka zespołu, łącząca poezję, ludowość, jazzowy puls i śląską gwarę nie jest bliska wyczerpaniu? Czy ewentualny zwrot stylistyczny byłby możliwy, a jeśli tak, to w którą stronę? Na te pytania dziś nie znamy jeszcze odpowiedzi. Tymczasem cieszmy się drugim albumem formacji i może spróbujmy podjąć działania, które sprawią, że zespół pojawiłby się na koncertach w naszym mieście. Koszty nie powinny tu być głównym problem – wszak nie znam drugiego tak elastycznego składu, który z powodzeniem występuje od duetu do sekstetu.

Opublikowany: 2013-10-12 12:40:00
Strony:
Chwila nieuwagi - koncert w Pasterce