szukaj  |   kontakt

Katarzyna Brzozowska - O miłości ani słowaDrużyna Wawrzyna - WilgaŁukasz Jakubowski - Pola w złocie

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


PATRONATY
TROMBITA 2018

YAPA 2018

Moja Wolności 2018

NieBajka Łukasza Majewskiego

"Podróż"


strona główna » relacje z imprez » rok 2008 » Podsumowanie roku 2008 oczami Piotra Szauera
Podsumowanie roku 2008 oczami Piotra Szauera, czyli z piosenką przez kraj ...

Przez ostatnie lata organizatorzy olsztyńskiej imprezy postawili na jej profesjonalizację, a tym samym i komercjalizację – pójście na kompromis chociażby z telewizją. Impreza musiała spełniać pewne wymogi, by mogła się sprzedać na antenie telewizji publicznej – z resztą w śmiesznej i uwłaczającej jej formie! Ja stawiam dziś kilka pytań, które zostawię bez odpowiedzi… Dlaczego zgadzając się na warunki stawiane przez telewizję, lekceważy się często przekaz artystów śpiewających ze sceny ale i zamkową publiczność? Dlaczego jeden z głównych patronów medialnych „Spotkań Zamkowych” - Radio Olsztyn - nie transmituje „na żywo” koncertów z dziedzińca olsztyńskiego zamku (jak było to przed laty) a zarejestrowany materiał słowno-muzyczny zamyka w swoich archiwach? Ale to już chyba raczej dyskusja na odrębny temat – kondycji i priorytetów naszych mediów…

Mam wrażenie, że imprezy, których organizatorzy postępują w podobny sposób, stają się dziś zamkniętą dla nielicznych enklawą – rozrywką dla wybranych. Nie widać zainteresowania organizatorów tym, by na dziedzińcu zamkowym zasiadało więcej osób. Przypomnijmy sobie spotkania sprzed lat i te dziś… Część z Was powie zapewne, że zmieniły się czasy i impreza również powinna się zmienić. Ale gdy spojrzymy na zainteresowanie „Spotkaniami Zamkowymi”, gdzie dba się o to, by wszystko wyglądało jak najpiękniej, by zaproszone „gwiazdy” ale i uczestnicy konkursu mieszkali w wygodnym hotelu (za co zresztą i tak muszą zapłacić), by wreszcie dziedziniec i osoby pokazujące się na scenie wyglądały „pięknie” w telewizji i przyrównamy je do zupełnie inaczej organizowanego Festiwalu Sztuk Różnych „Bieszczadzkie Anioły”, który co roku gromadzi kilkutysięczne rzesze ludzi młodszych i starszych głodnych muzyki, poezji, teatru, malarstwa i wszelkich innych form sztuki – widzimy, że Ci ludzie, którzy przemierzają całą Polskę, by w sierpniu zasiąść na bieszczadzkiej polanie, z namiotem w plecaku nie martwiąc się o dach nad głową, mogliby również miesiąc wcześniej przyjeżdżać do Olsztyna. Ale nie przyjadą, dopóki nie zmienią się priorytety organizatorów! 

Dlatego też już sam termin „piosenka artystyczna” – stworzony przez „strażnika pieczęci” pana Jana Poprawę – odstrasza mnie... Bo chyba przestaliśmy rozumieć, co znaczy to słowo: artysta… Czy artysta to ten, który stroi się w piękne garnitury lub ta, która przywdziewa czarną suknię i chowa się za milimetrami pudru na twarzy? Czy może artystyczna znaczy również: dla wybranych, dla artystów? Kilka dni temu ojciec mojego przyjaciela powiedział zdanie, które do tej chwili krąży w moich myślach: „Dziś Ci artyści to poprzebierane pajace, kukły przybierające kolejne pozy. Nie wierzę im! Ja pamiętam innych artystów: długowłosych, w poszarpanych spodniach, ale z czymś ważnym do przekazania…” Forma zakrywa dziś treści! Byle było pięknie, wzruszająco, wesoło – niekoniecznie z sensem i mądrze… 

Piosenka jest dla ludzi! Nie tylko dla elit! Świadczy o tym zainteresowanie wspomnianym wyżej festiwalem „Bieszczadzkie Anioły” czy też przykład zupełnie inny – organizowany od ośmiu lat przez Adama Andryszczyka „Zajazd Bardów”. Przecież tam głosu śpiewających autorów słuchają często ludzie, dla których jest to jedno z niewielu artystycznych wydarzeń całego roku - osoby, które jeszcze zanim "Zajazd" się narodził pytały pomysłodawcę: "a kto to jest bard'? Również i ja w Lubawie będę starał się przez kolejne lata przekonywać jej mieszkańców, że piosenka literacka czy autorska to wcale nie coś dla elit – że każdy z nich odnajdzie w niej siebie. I nieprawdą jest, że dziś nikt nie potrzebuje naszych piosenek. Serwowana przez media papka zakręciła ludziom w głowie! Dlatego należy szukać innych kanałów, by do nich dotrzeć. Bo dziś większość z nas czuje przesyt tandetą graną w komercyjnych stacjach radiowych czy popularnych muzycznych kanałach telewizyjnych. I to jest moment, który należy wykorzystać! W sposób podobny jak w Cisnej, Szklarskiej Porębie, czy nawet na Woodstocku – należy ludzi zarażać wrażliwością. A z czasem sami zaczną tęsknić i czuć potrzebę zmieniania mediów. Dziś muzyczne gusta są spaczone. Włodarze mediów idą na łatwiznę serwując przekaz niewymagający głębszej refleksji. Piosenka nie angażuje słuchacza a jedynie towarzyszy mu – w samochodzie,w trakcie gotowania obiadu czy jedzenia kolacji… A w ten sposób budujemy naród niewrażliwy, obojętny na drugiego człowieka, bezrefleksyjny… Nie tędy droga! 

Dlatego stawiam dziś sobie pytanie: w jaki sposób dotrzeć do ludzi, którzy zechcą się otrząsnąć z tego marazmu? I na najbliższy rok wyznaczyłem sobie zadanie: docierać do nich wszelkimi możliwymi kanałami! Najprościej – bezpośrednio. Krzyczeć, demonstrować, walczyć o przetrwanie wrażliwości… Sam jednak niewiele będę w stanie zdziałać. Dlatego też piszę te słowo, dlatego szukam wciąż kolejnych, którzy zechcą włączyć się w akcję promocji „innej piosenki”!  

Opublikowany: 2009-01-15 22:10:00
Strony:
notka o autorze ...
Piotr Szauer
- dziennikarz studenckiego radia UWM FM w Olsztynie, gdzie w każdy poniedziałek o 22:00 prowadzi autorską audycję „Strefa Niepotrzebnych Słów i Dźwięków " poświęconą „temu, co w muzyce wywodzi się ze słowa"
- lider lubawskiej grupy „Sfera Szeptów "
- pomysłodawca i kierownik artystyczny Festiwalu Piosenki Innej w Lubawie
skomentuj ten artykuł
Data:
 2009-03-13 23:27:07
Autor:
 Piotr Szauer
Treść:
 W kwestii wyjaśnienia tego, co niejasne bądź nadinterpretowane. Nie krytykuję nikogo i nie chcę tego robić. Żeby coś zmienić na lepsze - potrzebna jest siła - nazwijmy to - wszystkich frontów. Dlatego piszę o "połączeniu festiwali" i przełamaniu zawiści. Festiwale te nie powinny już ze sobą konkurować, ale wspólnie spróbować wybić się ponad tę tzw. "niszę", by również ludzie spoza niej mieli okazję choćby o niej usłyszeć. Bo to pierwszy krok do realizacji celu. "Nisza" jest niszą, gdyż nie istnieje w mediach. Ale rzucając przykład być może na wyrost - za komuny "Solidarność" przez długi czas również nie pojawiała się w mediach a jednak gromadziła tłumy. Dlatego podobnymi metodami spróbujmy docierać do ludzi z naszym przekazem - bezpośrednio... Niebawem opublikuję szczegółowy plan. Zbliża się wiosna więc czas wyjść na ulice z "inną piosenką"... A chętnych do zaangażowania się w ten projekt proszę o kontakt... Bezpośredni. Krytykować z ukrycia jest łatwo. Trudniej głosić wariackie idee i próbować je realizować... A ja - póki co - na drzewo się nie wybieram :)
e-mail:
 piotrszauer@o2.pl
Data:
 2009-02-09 22:07:48
Autor:
 dementor
Treść:
 Podsumowanie Piotra Sz. o tyle jest cenne, co jawnie niepełne - Piotrze, nie można ocenić roku 2008, ani jego artystycznych konsekwencji, nie będąc gościem/uczestnikiem/fanem (byle nie jurorem) krakowskiego SFP. To STAMTĄD jak z Krainy Mordor nadciągają cienie. To tam mielą młyny nierychliwe a nieprawiedliwe, to stamtąd, z "Krakówka", z tego niepodrabialnego klimaciku, miazmacików i mentalnej hucpy wywodzi się idea PIOSENKI ARTYSTYCZNEJ. Żeby było śmieszniej obecny, kuślawo-kulawy walczyk, który stamtąd dobiega, nie ma nic wspólnego z dawnym SFP, tym PRLowskim, komunistycznym, tym co był potrzebny poza organizatorami (zawsze tę kasę sponsorowaną można na coś inszego przelać), komuś poza jurorami (kojarzycie Halę Wisły? - były czasy, że koncert finałowy odbywał się tam 2, słownie dwa razy - i to bez zaproszonych pierdół z Urzędu Marszałkowskiego), i to wtedy wygrywali Kaczmarski, Tomczak, Bellon, Przemykowa, Lubomski, Raz Dwa Trzy. O czym więc mówimy? To, że John Betterman jest panem festiwali wiadomo nie od dawna - to on rozdaje karty - tyle, że chłop posiada jeszcze jakąś artystyczną wizję - nie on pisze teksty, nie on układa melodyjki - on tylko kręci lody jako człowiek władzy, człowiek z sznureczkami w ręku. Pociągnie za prawy paluszek - wyskakuje miły wokalista, za lewy paluszek, już można wszędzie wozić jako triumfatorkę miłą panienkę z krótkim włosem, za to z jedną, och,ach, festiwalową piosenką. Cóż w tym jest złego? I starzy ludzie muszą mieć swoje rozrywki, skoro tylko kasy i władzy im staje.
I tak ryba psuje się od głowy, tak samo psują się członki tego kulturowego Frankensteina, jakim stała się piosenka "artystyczna" w końcówce XX wieku: mamy tu przecież i piosenkę aktorską, autorską,poezję śpiewaną, piosenkę turystyczną,rock z tekstem, parateatralne gibania się Maryi AWaryi, anektowanie do poezji zblazowanych rockmanów (a teraz proszę państwa Kasia Kowalska zaśpiewa piosenki Osieckiej?). Stąd myślę, że na taki Olsztyn to można od dawna położyć to co kładki inżynierowie z Petrobudowy - niezależnie czy będzie tam fikała jakaś Pani z Rady Bardzo Kurna Kulturalnej, czy Steven Brzozowski z nową gwiazdą Trójki Piotrem Bukartykiem, formuła się nie zmieni (jak widać z ich pomysłów na festiwal - vide wywiad zamieszczony na strefiepiosenki)- trochę lansu, trochę bałnsu, trochę szmalcu, lakier z palców. A na okrasę nowa płyta Grzegorza Turnaua - hm, może czas na kowery Zbyszka Wodeckiego? Kto wie?
Telewizja, warsztaty dla uczestników (Janusz Radek zapytany o to czy jak dostał w Olsztynie Grand Prix to chodził na warszaty , parsknął dziko), mister Jurek Satanowicz & Romcio Kołakowski, macherzy od repertuarku, upozowane lole z TV prowadzające się w okolicach Zamku, to tylko blada, jak cień z Mordor, kopia krakowskiej ściemy. Tych niby koncercików ubogich dla ubogich, tych imprez towarzyszących z towarzyszeniem gwiazd estrady (coby TV o 2.00 w Jedynce puściła)
I jeszcze jedna rzecz - brawo za pomysł na Międzymiastówkę Poetycką - może by PKP w to weszło :), na razie jest dokąd jeździć - jest Andryszczyk ze swymi niesprostytuowanymi bardami hen przy płn-wschodniej północy, po drodze, Inny Festiwal Szauera w Lubawie, a jak już jesteśmy na górze to należy zawinąć do Olka Różanka (III nagroda zdaje się w Olsztynie, jury nie poznałoby się na poezji nawet jakby ją w sempiternę kopnęła) który robi Akustyczeń - cóż z tego że w styczniu, jeśli już macie robić można zrobić edycję letnią, można walnąć wersję wegetariańską, z poezją rwaną prosto z krzaka. No i tak się to robi panie i panowie, myśli się lokalnie i przenosi na global. Dzięki sieci, której wieki temu nie było. A latem miło będzie zobaczyć na ulicach młodych ludzi z gitarkami akustycznymi u boku, bo w gitarze niepodpiętej tkwi prawda. A Allensteiny i inne Krakały? Gdzie pany joorory decydują o talentach jak na sądzie skorupkowym? Czniać ich. Jak to ujął Poeta"Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi/Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi...".
No i małe pytanie - Czemu się niektórzy komentatorzy tak plują, nie mam pojęcia. Portal się przecież nazywa ISAK, nie LIZAK.
e-mail:
 labida@o2.pl
Data:
 2009-01-31 23:32:05
Autor:
 świadek
Treść:
 Poprawa rządzi. Pozostali członkowie jury to statyści, figuranci. Przykładem ostatnia "Nadzieja" w Kołobrzegu - po nagrodzeniu panienki w Krakowie, sprowadził ją do Kołobrzegu, żeby i tam ją nagrodzić, nawet nie starał się zmieniać uzasadnienia, wygłaszał niemal identyczne peany. 61fexy54
e-mail:
 
Data:
 2009-01-23 17:38:58
Autor:
 Panienka z okienka
Treść:
 Brawo Piotruś! Nareszcie zacznijmy mówić prawdę, o tym,że macki Poprawy sięgają wszędzie- jego gust nie każdemu się podoba-no cóż jakoś trzeba zarobić na spłatę rat na Fiata 126p ;)
e-mail:
 jim007@gmail.com
Data:
 2009-01-16 23:36:23
Autor:
 zgubiony...
Treść:
 Dodajcie nadziei... Nie krzyczcie złowrogo... By zbyt wcześnie nie zgasła...
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 06:39:34
Autor:
 Jareczek
Treść:
 Jeśli chodzi o artykuł ...
Autor nad wyraz celnie wypunktował słabości Olsztyńskiego festiwalu. Ciekawe co na to nowa rada artystyczna ;-)))) Głowią się biedacy "co z tym fantem zrobić" i to głowią się znawcy tematu: Satanowski, Brzozowski ...! Ale już po pierwszych ich wypowiedziach widać, że "chcą leczyć tym czym się struli" a dokładniej czym się struł Olsztyński festiwal. A tu proszę mało znany student, młody dziennikarz ma gotową receptę ;-)

Łamigłówkę stanowią "Bieszczadzkie Anioły" to jest fenomen którego ludzie pokroju Poprawy czy Stanowskiego raczej nie potrafią zrozumieć a skoro nie potrafią to odrzucają istnienie! A to jest przecież fakt. Wystarczy tam pojechać

Jeśli chodzi o pomysł wyruszenia z piosenką przez kraj ...
Szauer to wizjoner a teraz nam potrzeba takich wizjonerów!!!!
Tych którzy pociągną resztę, zarażą ich optymizmem, popchną i zmotywują do działania!!!
Trzymam za to kciuki ;-)))
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 06:27:31
Autor:
 Jareczek
Treść:
 @okularNIKT
Nie bardzo rozumiem Twoją wypowiedź. O jaką staroświeckość chodzi? Jaki nurt artystyczny 19 wieku jest podobny do poglądu autora? A o jakim nurcie 21 wieku mówisz? Czy mógłbyś doprecyzować?
Myśląc o nurtach historycznych to bliżej chyba do Romantyzmu ale to nie XIX wiek!!!
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 03:45:50
Autor:
 Liczboznawca
Treść:
 Dla zwiększenia jasności przekazu sugeruję raczej zapis: XIX w.
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 03:17:25
Autor:
 CzytelNIKT
Treść:
 Cóż za subtelność wypowiedzi mojego przedmówcy! Istna Kraina Łagodności XXII wieku… Nie chcę „na gorąco” oceniać dość odważnego projektu Piotra Szauera, ale wydaje mi się, że to ważny głos w dyskusji – głos nie krytykujący i wysyłający resztę świata na drzewo, ale przedstawiający pomysł. Pomysł, którego nie wymyśli NIKT (czyli ja i mój Szanowny Przedmówca), lecz ten czy inny KTOŚ. Myśląc o wizji przyszłości Szauera i niezwykle szybkich pomysłodawcach wysyłania na drzewo, przypomina mi się okrzyk Maksia Paradysa: Jutro też Wam uciekniemy! 
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 01:24:27
Autor:
 okularNIKT
Treść:
 Co za staroswieckosc poglądów.. Szauer zyje w IXX wieku i nie pojumje ze sa juz artysci ktorzy tworza w XXI wieku.. popiera tylko mlodych ludzi ktorzy pisza dla swoich pradziadkow, a nie rowiesnikow.. Panie Szauer na drzewo z Panem!
e-mail: