szukaj  |   kontakt

Katarzyna Brzozowska - O miłości ani słowaDąbrówka - Majewski - Monolog niesłyszących sięSergiusz Stańczuk - Widokówka na niebo

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."


PATRONATY
TROMBITA 2018

YAPA 2018

Moja Wolności 2018

NieBajka Łukasza Majewskiego

"Podróż"


strona główna » relacje z imprez » rok 2008 » Podsumowanie roku 2008 oczami Piotra Szauera
Podsumowanie roku 2008 oczami Piotra Szauera, czyli z piosenką przez kraj ...

Nie chciałbym być odebrany jako wróg kogokolwiek czy jakiejkolwiek formy śpiewania poezji lub autorskich piosenek. Jestem po prostu zdania, że należy owe formy rozgraniczać. Niech trwają festiwale rodzące wielkich interpretatorów – pamięci Agnieszki Osieckiej, Jacka Kaczmarskiego czy Marka Grechuty! Niech i aktorzy odgrywają piosenki na scenach całego kraju – choć mój stosunek do tego typu działań scenicznych części z Was jest już zapewne znany… Ale przecież każdy z nas ma prawo wyrażać się w sposób mu najbliższy. Dla mnie muzyczny przekaz wiąże się przede wszystkim ze szczerością artysty, który przemawia do mnie – nie gdzieś obok lub w sobie… On powinien opowiadać o sobie – o tym, w jaki sposób czuje, widzi i co dostrzega. I ja słuchając takiej piosenki chcę czuć się znów zdziwiony, chcę dać się zaczarować magii uczuć i słowa ubranego w dźwięki…

Wielu z nas zadaje sobie pewnie pytanie: co zrobić, by ten nasz nurt odzyskał dawny blask? Otóż to pytanie nie tak powinno być sformułowane! Piosenki śpiewane dziś są równie ujmujące, jak te przed laty. Zmieniły się czasy – ale na szczęście nie zabiły wrażliwości we wszystkich. Wielu po prostu zapomniało lub nawet nie miało okazji posmakować tego ciepła płynącego ze spotkania śpiewającego autora ze słuchaczem. Spotkania, które ma na celu wymianę myśli. To nie monolog! Artysta ze sceny nie ma nas zagłuszać, nie ma narzucać nam swojego toku myślenia. On podpowiada. A to, że przychodzimy na taki czy inny koncert – świadczy o tym, że wciąż poszukujemy… 

Dlatego też wszelkie formy narzucania młodym adeptom festiwalowych scen piosenki autorskiej czy literackiej utartych schematów zachowań rodem ze szkół teatralnych uważam za szkodliwe. Młody człowiek dobrze wie, co czuje… I emocje – te szczere – najlepiej owe uczucia na scenie wyrażą i nie zrażą sztuczną pozą przybraną za namową jednego z autorytetów… 

Nie oznacza to wcale, że warsztaty prowadzone przez uznane dziś postaci omawianego nurtu są niepotrzebne. Wręcz przeciwnie! Z tym, że służyć one winny raczej ulepszaniu warsztatu muzycznego czy literackiego – przekazywaniu doświadczenia jednym przez drugich… W dialogu – nie dyktacie… 

Myślę, że nie pomylę się zbytnio wysuwając twierdzenie, że o charakterze festiwalu czy przeglądu świadczą upodobania jego sprawcy. Jaki dyrektor, kierownik artystyczny, opiekun – taka impreza. Dlatego też najłatwiej będzie mi nakreślić swój wymarzony obraz festiwalowego spotkania poprzez opisanie założeń Festiwalu Piosenki Innej, który od minionego roku cyklicznie odbywał się będzie w moim rodzinnym mieście – Lubawie… Głęboko w to wierzę! 

Poza elementami czysto organizacyjnymi, które sprawiają, że artyści – ci uznani i ci, którzy decydują się wziąć udział w festiwalowym konkursie – czują się po prostu dobrze, podstawowym chyba miernikiem mojej festiwalowej gradacji jest tęsknota… Za najbardziej udane festiwale i przeglądy uważam te, na które po prostu chce mi się wracać co roku. To nie tylko miejsca, ale przede wszystkim ludzie, za którymi się tęskni i dla których przyjeżdża się co roku na wybrane imprezy. I marzy mi się żeby takim miejscem za lat kilka stała się dla wielu z Was również Lubawa. Ale jak sprawić, by komuś zachciało się chcieć?

Zasada jest prosta i znana od wieków: jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie… Serdeczność i poczucie, że jest się kimś ważnym w tym czy innym miejscu – przyciąga. Może nawet nie tyle ważnym, co wyczekiwanym. No i wnioski wysnuwane z każdej festiwalowej eskapady – co mi dał, czego się nauczyłem, jak wiele nowych myśli i pomysłów zrodziło się w mojej głowie po powrocie z danego miejsca… Dlatego znam prostą odpowiedź na pytanie, które zadają dziś sobie członkowie reaktywowanej Rady Artystycznej Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy Poezję”: dlaczego eliminacje do konkursu cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem? Młodzi ludzie – wyciągając wnioski z eskapad swoich festiwalowych przyjaciół do Olsztyna – zrazili się do tej imprezy. Od siedmiu lat bacznie się jej przyglądam i mam zresztą do niej ogromny sentyment… I z roku na rok eliminacje wyglądają coraz gorzej… System kwalifikacji – nie tylko moim zdaniem – jest niesprawiedliwy! I wiele osób z góry zakłada, że nie ma tu po co przyjeżdżać – bo i tak ponad połowa (w zeszłym roku 12 na 17 zakwalifikowanych do finału konkursu podmiotów wykonawczych) dostaje się tu z rekomendacji jurorów czy też z innych festiwali. Co wcale nie oznacza, że są to osoby, które na zamku śpiewać nie powinny, bo w tym roku w ten właśnie sposób na dziedzińcu pojawili się m.in. Marcin Skrzypczak, Agnieszka Oczki, Aleksandra Krysian czy Dominika Barabas, która pewnie – gdyby nie wygrany festiwal w Obornikach Śląskich – do dziś nie zaistniałaby na scenie piosenki literackiej i autorskiej. A tak – dzięki Bogu – poznał ją już niemalże każdy, komu ten nasz nurt głęboko zakorzenił się w serduchu… 

Ja widzę tylko dwie drogi rozwiązania tego problemu: można całkowicie zamknąć konkurs dla osób spoza zainteresowań członków Rady Artystycznej, zapraszając do niego jedynie laureatów innych festiwali (tak jak funkcjonuje to na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie) lub przywrócić dawną rangę eliminacji do „Spotkań Zamkowych”, rezygnując z wszystkich odrębnych sposobów dostania się do konkursu! 

Opublikowany: 2009-01-15 22:10:00
Strony:
notka o autorze ...
Piotr Szauer
- dziennikarz studenckiego radia UWM FM w Olsztynie, gdzie w każdy poniedziałek o 22:00 prowadzi autorską audycję „Strefa Niepotrzebnych Słów i Dźwięków " poświęconą „temu, co w muzyce wywodzi się ze słowa"
- lider lubawskiej grupy „Sfera Szeptów "
- pomysłodawca i kierownik artystyczny Festiwalu Piosenki Innej w Lubawie
skomentuj ten artykuł
Data:
 2009-03-13 23:27:07
Autor:
 Piotr Szauer
Treść:
 W kwestii wyjaśnienia tego, co niejasne bądź nadinterpretowane. Nie krytykuję nikogo i nie chcę tego robić. Żeby coś zmienić na lepsze - potrzebna jest siła - nazwijmy to - wszystkich frontów. Dlatego piszę o "połączeniu festiwali" i przełamaniu zawiści. Festiwale te nie powinny już ze sobą konkurować, ale wspólnie spróbować wybić się ponad tę tzw. "niszę", by również ludzie spoza niej mieli okazję choćby o niej usłyszeć. Bo to pierwszy krok do realizacji celu. "Nisza" jest niszą, gdyż nie istnieje w mediach. Ale rzucając przykład być może na wyrost - za komuny "Solidarność" przez długi czas również nie pojawiała się w mediach a jednak gromadziła tłumy. Dlatego podobnymi metodami spróbujmy docierać do ludzi z naszym przekazem - bezpośrednio... Niebawem opublikuję szczegółowy plan. Zbliża się wiosna więc czas wyjść na ulice z "inną piosenką"... A chętnych do zaangażowania się w ten projekt proszę o kontakt... Bezpośredni. Krytykować z ukrycia jest łatwo. Trudniej głosić wariackie idee i próbować je realizować... A ja - póki co - na drzewo się nie wybieram :)
e-mail:
 piotrszauer@o2.pl
Data:
 2009-02-09 22:07:48
Autor:
 dementor
Treść:
 Podsumowanie Piotra Sz. o tyle jest cenne, co jawnie niepełne - Piotrze, nie można ocenić roku 2008, ani jego artystycznych konsekwencji, nie będąc gościem/uczestnikiem/fanem (byle nie jurorem) krakowskiego SFP. To STAMTĄD jak z Krainy Mordor nadciągają cienie. To tam mielą młyny nierychliwe a nieprawiedliwe, to stamtąd, z "Krakówka", z tego niepodrabialnego klimaciku, miazmacików i mentalnej hucpy wywodzi się idea PIOSENKI ARTYSTYCZNEJ. Żeby było śmieszniej obecny, kuślawo-kulawy walczyk, który stamtąd dobiega, nie ma nic wspólnego z dawnym SFP, tym PRLowskim, komunistycznym, tym co był potrzebny poza organizatorami (zawsze tę kasę sponsorowaną można na coś inszego przelać), komuś poza jurorami (kojarzycie Halę Wisły? - były czasy, że koncert finałowy odbywał się tam 2, słownie dwa razy - i to bez zaproszonych pierdół z Urzędu Marszałkowskiego), i to wtedy wygrywali Kaczmarski, Tomczak, Bellon, Przemykowa, Lubomski, Raz Dwa Trzy. O czym więc mówimy? To, że John Betterman jest panem festiwali wiadomo nie od dawna - to on rozdaje karty - tyle, że chłop posiada jeszcze jakąś artystyczną wizję - nie on pisze teksty, nie on układa melodyjki - on tylko kręci lody jako człowiek władzy, człowiek z sznureczkami w ręku. Pociągnie za prawy paluszek - wyskakuje miły wokalista, za lewy paluszek, już można wszędzie wozić jako triumfatorkę miłą panienkę z krótkim włosem, za to z jedną, och,ach, festiwalową piosenką. Cóż w tym jest złego? I starzy ludzie muszą mieć swoje rozrywki, skoro tylko kasy i władzy im staje.
I tak ryba psuje się od głowy, tak samo psują się członki tego kulturowego Frankensteina, jakim stała się piosenka "artystyczna" w końcówce XX wieku: mamy tu przecież i piosenkę aktorską, autorską,poezję śpiewaną, piosenkę turystyczną,rock z tekstem, parateatralne gibania się Maryi AWaryi, anektowanie do poezji zblazowanych rockmanów (a teraz proszę państwa Kasia Kowalska zaśpiewa piosenki Osieckiej?). Stąd myślę, że na taki Olsztyn to można od dawna położyć to co kładki inżynierowie z Petrobudowy - niezależnie czy będzie tam fikała jakaś Pani z Rady Bardzo Kurna Kulturalnej, czy Steven Brzozowski z nową gwiazdą Trójki Piotrem Bukartykiem, formuła się nie zmieni (jak widać z ich pomysłów na festiwal - vide wywiad zamieszczony na strefiepiosenki)- trochę lansu, trochę bałnsu, trochę szmalcu, lakier z palców. A na okrasę nowa płyta Grzegorza Turnaua - hm, może czas na kowery Zbyszka Wodeckiego? Kto wie?
Telewizja, warsztaty dla uczestników (Janusz Radek zapytany o to czy jak dostał w Olsztynie Grand Prix to chodził na warszaty , parsknął dziko), mister Jurek Satanowicz & Romcio Kołakowski, macherzy od repertuarku, upozowane lole z TV prowadzające się w okolicach Zamku, to tylko blada, jak cień z Mordor, kopia krakowskiej ściemy. Tych niby koncercików ubogich dla ubogich, tych imprez towarzyszących z towarzyszeniem gwiazd estrady (coby TV o 2.00 w Jedynce puściła)
I jeszcze jedna rzecz - brawo za pomysł na Międzymiastówkę Poetycką - może by PKP w to weszło :), na razie jest dokąd jeździć - jest Andryszczyk ze swymi niesprostytuowanymi bardami hen przy płn-wschodniej północy, po drodze, Inny Festiwal Szauera w Lubawie, a jak już jesteśmy na górze to należy zawinąć do Olka Różanka (III nagroda zdaje się w Olsztynie, jury nie poznałoby się na poezji nawet jakby ją w sempiternę kopnęła) który robi Akustyczeń - cóż z tego że w styczniu, jeśli już macie robić można zrobić edycję letnią, można walnąć wersję wegetariańską, z poezją rwaną prosto z krzaka. No i tak się to robi panie i panowie, myśli się lokalnie i przenosi na global. Dzięki sieci, której wieki temu nie było. A latem miło będzie zobaczyć na ulicach młodych ludzi z gitarkami akustycznymi u boku, bo w gitarze niepodpiętej tkwi prawda. A Allensteiny i inne Krakały? Gdzie pany joorory decydują o talentach jak na sądzie skorupkowym? Czniać ich. Jak to ujął Poeta"Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi/Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi...".
No i małe pytanie - Czemu się niektórzy komentatorzy tak plują, nie mam pojęcia. Portal się przecież nazywa ISAK, nie LIZAK.
e-mail:
 labida@o2.pl
Data:
 2009-01-31 23:32:05
Autor:
 świadek
Treść:
 Poprawa rządzi. Pozostali członkowie jury to statyści, figuranci. Przykładem ostatnia "Nadzieja" w Kołobrzegu - po nagrodzeniu panienki w Krakowie, sprowadził ją do Kołobrzegu, żeby i tam ją nagrodzić, nawet nie starał się zmieniać uzasadnienia, wygłaszał niemal identyczne peany. 61fexy54
e-mail:
 
Data:
 2009-01-23 17:38:58
Autor:
 Panienka z okienka
Treść:
 Brawo Piotruś! Nareszcie zacznijmy mówić prawdę, o tym,że macki Poprawy sięgają wszędzie- jego gust nie każdemu się podoba-no cóż jakoś trzeba zarobić na spłatę rat na Fiata 126p ;)
e-mail:
 jim007@gmail.com
Data:
 2009-01-16 23:36:23
Autor:
 zgubiony...
Treść:
 Dodajcie nadziei... Nie krzyczcie złowrogo... By zbyt wcześnie nie zgasła...
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 06:39:34
Autor:
 Jareczek
Treść:
 Jeśli chodzi o artykuł ...
Autor nad wyraz celnie wypunktował słabości Olsztyńskiego festiwalu. Ciekawe co na to nowa rada artystyczna ;-)))) Głowią się biedacy "co z tym fantem zrobić" i to głowią się znawcy tematu: Satanowski, Brzozowski ...! Ale już po pierwszych ich wypowiedziach widać, że "chcą leczyć tym czym się struli" a dokładniej czym się struł Olsztyński festiwal. A tu proszę mało znany student, młody dziennikarz ma gotową receptę ;-)

Łamigłówkę stanowią "Bieszczadzkie Anioły" to jest fenomen którego ludzie pokroju Poprawy czy Stanowskiego raczej nie potrafią zrozumieć a skoro nie potrafią to odrzucają istnienie! A to jest przecież fakt. Wystarczy tam pojechać

Jeśli chodzi o pomysł wyruszenia z piosenką przez kraj ...
Szauer to wizjoner a teraz nam potrzeba takich wizjonerów!!!!
Tych którzy pociągną resztę, zarażą ich optymizmem, popchną i zmotywują do działania!!!
Trzymam za to kciuki ;-)))
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 06:27:31
Autor:
 Jareczek
Treść:
 @okularNIKT
Nie bardzo rozumiem Twoją wypowiedź. O jaką staroświeckość chodzi? Jaki nurt artystyczny 19 wieku jest podobny do poglądu autora? A o jakim nurcie 21 wieku mówisz? Czy mógłbyś doprecyzować?
Myśląc o nurtach historycznych to bliżej chyba do Romantyzmu ale to nie XIX wiek!!!
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 03:45:50
Autor:
 Liczboznawca
Treść:
 Dla zwiększenia jasności przekazu sugeruję raczej zapis: XIX w.
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 03:17:25
Autor:
 CzytelNIKT
Treść:
 Cóż za subtelność wypowiedzi mojego przedmówcy! Istna Kraina Łagodności XXII wieku… Nie chcę „na gorąco” oceniać dość odważnego projektu Piotra Szauera, ale wydaje mi się, że to ważny głos w dyskusji – głos nie krytykujący i wysyłający resztę świata na drzewo, ale przedstawiający pomysł. Pomysł, którego nie wymyśli NIKT (czyli ja i mój Szanowny Przedmówca), lecz ten czy inny KTOŚ. Myśląc o wizji przyszłości Szauera i niezwykle szybkich pomysłodawcach wysyłania na drzewo, przypomina mi się okrzyk Maksia Paradysa: Jutro też Wam uciekniemy! 
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 01:24:27
Autor:
 okularNIKT
Treść:
 Co za staroswieckosc poglądów.. Szauer zyje w IXX wieku i nie pojumje ze sa juz artysci ktorzy tworza w XXI wieku.. popiera tylko mlodych ludzi ktorzy pisza dla swoich pradziadkow, a nie rowiesnikow.. Panie Szauer na drzewo z Panem!
e-mail: