szukaj  |   kontakt

Dariusz Rubin - PociągDaniel Gałązka - KochanaPiotr Szauer - Nocny blues w a-moll

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."


PATRONATY
TROMBITA 2018

YAPA 2018

Moja Wolności 2018

NieBajka Łukasza Majewskiego

"Podróż"


strona główna » relacje z imprez » rok 2008 » Podsumowanie roku 2008 oczami Piotra Szauera
Podsumowanie roku 2008 oczami Piotra Szauera, czyli z piosenką przez kraj ...

Minął rok. Dla mnie rok szczególny – rok spełnienia wielu artystycznych i zawodowych marzeń, choć to dopiero pierwszy krok… To wciąż raptem szklanka wody na pustyni… A pić chce się coraz bardziej… Wciąż więc szukam źródeł inspiracji…

Piotr Szauer | 

Część z Was zapewne pamięta jeszcze mój zeszłoroczny „List otwarty…” – przez wielu uznany za „niekonkretny, niezrozumiały, niepotrzebny”. Ten rok pokazał mi jednak, że nie jestem sam – że jest sporo osób czujących i myślących podobnie! I to oni – choć nie zawsze w stu procentach mamy wspólne zdanie – dopingują mnie do dalszego działania! Ale też bez nich niewiele byłbym w stanie zrobić. Dlatego też w miejscu tym wszystkim Wam dziękuję! Również tym, którzy widzą temat inaczej – za to, że „pobudzają” mnie w ten sposób…

Miniony rok to przede wszystkim obserwacja, nasłuchiwanie, zbieranie głosów, myśli, inspiracji… Zaś ten, który właśnie się rozpoczął – będzie rokiem działania! Zanim jednak o szczegółach noworocznych postanowień – kilka słów podsumowania… 

Z niewielu moich zeszłorocznych festiwalowych eskapad najlepiej wspominał będę chyba kilka listopadowych dni w Warszawie. Przede wszystkim dlatego, że przekonałem się tam, że piosenka autorska żyje i ma się bardzo dobrze – mimo, iż na innych festiwalach nie zawsze ją się hołubi… Dlatego też dla mnie – szanującego ponad wszystko autorskie próby literacko-muzyczne – 26 Międzynarodowy Festiwal Bardów był tegorocznym wydarzeniem numer jeden. Przyznać muszę się jednak, że nie byłem na Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie. Zaś ze wszystkich obrazków emitowanych w publicznych kanałach telewizyjnych relacjonujących to wydarzenie – poruszyły mnie tylko fragmenty koncertu laureatów oraz kilka interpretacji utworów Lecha Janerki w koncercie mu poświęconym…

Byłem rzecz jasna w pierwszych dniach lipca na dziedzińcu olsztyńskiego zamku, gdzie wciąż śpiewa się poezję. Byłem to chyba za mało powiedziane – ja tam wręcz zamieszkałem… Z uwagą śledziłem próby, przygotowania, wreszcie koncerty... I gdybym miał dziś odnaleźć w pamięci chwile, które namieszały w mej głowie najsilniej – na pewno nie napisałabym choćby słowa o tzw. „koncertach gwiazd”, które w tym roku poświęcone były pamięci Agnieszki Osieckiej oraz Wiesława Dymnego… Nie napisałbym głównie z tego względu, że jestem zdecydowanym przeciwnikiem robienia ze „Spotkań Zamkowych” festiwalu interpretatorów piosenek. Bo to oznacza zatrzymanie, jeśli nawet nie cofnięcie... A życzę tej imprezie, by odzyskała blask – nie tylko życzę, ale bardzo na to liczę i głęboko w to wierzę… Z wielką uwagą śledził będę więc poczynania odrodzonej niedawno Rady Artystycznej, która cele takie sobie postawiła! 

Wspominając zatem jubileuszowe 35 Ogólnopolskie Spotkania Zamkowe „Śpiewajmy Poezję” skupiam się na konkursie – czyli esencji tej imprezy od samych jej początków… To konkurs przez lata rodził i wyłaniał kolejne perły nurtu poezji śpiewanej a nawet piosenki autorskiej. Bo choć nie jest to festiwal stricte autorski – śpiewających autorów przez lata promował! Długo by wymieniać nazwiska... Wspomnę zatem tylko o tych, którzy w tym roku w konkursie zaistnieli… 

Uczucia mam mieszane, jednak dostrzegam więcej pozytywów niż przez ostatnich kilka lat… Z jednej strony doceniono nową jakość – mówię tu o takich nazwiskach jak Anna Karamon i Ola Nowak, Dominika Barabas, Natasza Topor… Z drugiej zaś zlekceważono tych, którzy największe chyba sukcesy festiwalowe mają już za sobą: Marcina Skrzypczaka czy Jacka Gutrego. Dla mnie osobiście występy tych dwóch panów były najciekawszą chwilą koncertu konkursowego – czułem, że mówią do mnie i że chcą mi coś niebanalnego przekazać... Werdykt – jak to werdykt – zawsze budził będzie dyskusję. Tym większą, im bardziej niesprecyzowany będzie konkursowy regulamin. Dziś jest praktycznie otwarty dla wszystkich. Nie jest to bowiem ani konkurs piosenki autorskiej, ani śpiewających interpretatorów poezji czy interpretatorów piosenek już napisanych i wielokrotnie śpiewanych wcześniej. Bo w czym doświadczony autor śpiewający Jacek Gutry jest gorszy od młodego interpretatora Wojtka Makowskiego? W czym Agnieszka Oczki, która na zamku zaśpiewała niesamowicie ciepło, wręcz magicznie autorskie piosenki, jest gorsza od młodej wokalistki Patrycji Zisch, która nuta w nutę za Basią Raduszkiewicz zaśpiewała „Polską miłość” Wojciech Młynarskiego? Wiem – niewdzięczne to zadanie oceniać innych… A i regulamin jurorom Spotkań Zamkowych tego nie ułatwia… 

Podobnie i mi w tej chwili trudno pisze się te słowa o festiwalowych poczynaniach osób, które znam coraz lepiej i za którymi często tęsknię... Bo niewiele jest dziś ludzi czujących podobnie i w tak ciekawy, choć często różny sposób wyrażających to za pomocą piosenek. O ile sądy, które wygłaszam do radiowego mikrofonu mogą gdzieś ulecieć lub zostać zapomniane, już te słowa będą widniały zapewne w tym czy innym miejscu przez następnych kilka miesięcy. Jeśli starczy samozaparcia i wiary – może i przez następne lata… 

Opublikowany: 2009-01-15 22:10:00
Strony:
notka o autorze ...
Piotr Szauer
- dziennikarz studenckiego radia UWM FM w Olsztynie, gdzie w każdy poniedziałek o 22:00 prowadzi autorską audycję „Strefa Niepotrzebnych Słów i Dźwięków " poświęconą „temu, co w muzyce wywodzi się ze słowa"
- lider lubawskiej grupy „Sfera Szeptów "
- pomysłodawca i kierownik artystyczny Festiwalu Piosenki Innej w Lubawie
skomentuj ten artykuł
Data:
 2009-03-13 23:27:07
Autor:
 Piotr Szauer
Treść:
 W kwestii wyjaśnienia tego, co niejasne bądź nadinterpretowane. Nie krytykuję nikogo i nie chcę tego robić. Żeby coś zmienić na lepsze - potrzebna jest siła - nazwijmy to - wszystkich frontów. Dlatego piszę o "połączeniu festiwali" i przełamaniu zawiści. Festiwale te nie powinny już ze sobą konkurować, ale wspólnie spróbować wybić się ponad tę tzw. "niszę", by również ludzie spoza niej mieli okazję choćby o niej usłyszeć. Bo to pierwszy krok do realizacji celu. "Nisza" jest niszą, gdyż nie istnieje w mediach. Ale rzucając przykład być może na wyrost - za komuny "Solidarność" przez długi czas również nie pojawiała się w mediach a jednak gromadziła tłumy. Dlatego podobnymi metodami spróbujmy docierać do ludzi z naszym przekazem - bezpośrednio... Niebawem opublikuję szczegółowy plan. Zbliża się wiosna więc czas wyjść na ulice z "inną piosenką"... A chętnych do zaangażowania się w ten projekt proszę o kontakt... Bezpośredni. Krytykować z ukrycia jest łatwo. Trudniej głosić wariackie idee i próbować je realizować... A ja - póki co - na drzewo się nie wybieram :)
e-mail:
 piotrszauer@o2.pl
Data:
 2009-02-09 22:07:48
Autor:
 dementor
Treść:
 Podsumowanie Piotra Sz. o tyle jest cenne, co jawnie niepełne - Piotrze, nie można ocenić roku 2008, ani jego artystycznych konsekwencji, nie będąc gościem/uczestnikiem/fanem (byle nie jurorem) krakowskiego SFP. To STAMTĄD jak z Krainy Mordor nadciągają cienie. To tam mielą młyny nierychliwe a nieprawiedliwe, to stamtąd, z "Krakówka", z tego niepodrabialnego klimaciku, miazmacików i mentalnej hucpy wywodzi się idea PIOSENKI ARTYSTYCZNEJ. Żeby było śmieszniej obecny, kuślawo-kulawy walczyk, który stamtąd dobiega, nie ma nic wspólnego z dawnym SFP, tym PRLowskim, komunistycznym, tym co był potrzebny poza organizatorami (zawsze tę kasę sponsorowaną można na coś inszego przelać), komuś poza jurorami (kojarzycie Halę Wisły? - były czasy, że koncert finałowy odbywał się tam 2, słownie dwa razy - i to bez zaproszonych pierdół z Urzędu Marszałkowskiego), i to wtedy wygrywali Kaczmarski, Tomczak, Bellon, Przemykowa, Lubomski, Raz Dwa Trzy. O czym więc mówimy? To, że John Betterman jest panem festiwali wiadomo nie od dawna - to on rozdaje karty - tyle, że chłop posiada jeszcze jakąś artystyczną wizję - nie on pisze teksty, nie on układa melodyjki - on tylko kręci lody jako człowiek władzy, człowiek z sznureczkami w ręku. Pociągnie za prawy paluszek - wyskakuje miły wokalista, za lewy paluszek, już można wszędzie wozić jako triumfatorkę miłą panienkę z krótkim włosem, za to z jedną, och,ach, festiwalową piosenką. Cóż w tym jest złego? I starzy ludzie muszą mieć swoje rozrywki, skoro tylko kasy i władzy im staje.
I tak ryba psuje się od głowy, tak samo psują się członki tego kulturowego Frankensteina, jakim stała się piosenka "artystyczna" w końcówce XX wieku: mamy tu przecież i piosenkę aktorską, autorską,poezję śpiewaną, piosenkę turystyczną,rock z tekstem, parateatralne gibania się Maryi AWaryi, anektowanie do poezji zblazowanych rockmanów (a teraz proszę państwa Kasia Kowalska zaśpiewa piosenki Osieckiej?). Stąd myślę, że na taki Olsztyn to można od dawna położyć to co kładki inżynierowie z Petrobudowy - niezależnie czy będzie tam fikała jakaś Pani z Rady Bardzo Kurna Kulturalnej, czy Steven Brzozowski z nową gwiazdą Trójki Piotrem Bukartykiem, formuła się nie zmieni (jak widać z ich pomysłów na festiwal - vide wywiad zamieszczony na strefiepiosenki)- trochę lansu, trochę bałnsu, trochę szmalcu, lakier z palców. A na okrasę nowa płyta Grzegorza Turnaua - hm, może czas na kowery Zbyszka Wodeckiego? Kto wie?
Telewizja, warsztaty dla uczestników (Janusz Radek zapytany o to czy jak dostał w Olsztynie Grand Prix to chodził na warszaty , parsknął dziko), mister Jurek Satanowicz & Romcio Kołakowski, macherzy od repertuarku, upozowane lole z TV prowadzające się w okolicach Zamku, to tylko blada, jak cień z Mordor, kopia krakowskiej ściemy. Tych niby koncercików ubogich dla ubogich, tych imprez towarzyszących z towarzyszeniem gwiazd estrady (coby TV o 2.00 w Jedynce puściła)
I jeszcze jedna rzecz - brawo za pomysł na Międzymiastówkę Poetycką - może by PKP w to weszło :), na razie jest dokąd jeździć - jest Andryszczyk ze swymi niesprostytuowanymi bardami hen przy płn-wschodniej północy, po drodze, Inny Festiwal Szauera w Lubawie, a jak już jesteśmy na górze to należy zawinąć do Olka Różanka (III nagroda zdaje się w Olsztynie, jury nie poznałoby się na poezji nawet jakby ją w sempiternę kopnęła) który robi Akustyczeń - cóż z tego że w styczniu, jeśli już macie robić można zrobić edycję letnią, można walnąć wersję wegetariańską, z poezją rwaną prosto z krzaka. No i tak się to robi panie i panowie, myśli się lokalnie i przenosi na global. Dzięki sieci, której wieki temu nie było. A latem miło będzie zobaczyć na ulicach młodych ludzi z gitarkami akustycznymi u boku, bo w gitarze niepodpiętej tkwi prawda. A Allensteiny i inne Krakały? Gdzie pany joorory decydują o talentach jak na sądzie skorupkowym? Czniać ich. Jak to ujął Poeta"Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi/Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi...".
No i małe pytanie - Czemu się niektórzy komentatorzy tak plują, nie mam pojęcia. Portal się przecież nazywa ISAK, nie LIZAK.
e-mail:
 labida@o2.pl
Data:
 2009-01-31 23:32:05
Autor:
 świadek
Treść:
 Poprawa rządzi. Pozostali członkowie jury to statyści, figuranci. Przykładem ostatnia "Nadzieja" w Kołobrzegu - po nagrodzeniu panienki w Krakowie, sprowadził ją do Kołobrzegu, żeby i tam ją nagrodzić, nawet nie starał się zmieniać uzasadnienia, wygłaszał niemal identyczne peany. 61fexy54
e-mail:
 
Data:
 2009-01-23 17:38:58
Autor:
 Panienka z okienka
Treść:
 Brawo Piotruś! Nareszcie zacznijmy mówić prawdę, o tym,że macki Poprawy sięgają wszędzie- jego gust nie każdemu się podoba-no cóż jakoś trzeba zarobić na spłatę rat na Fiata 126p ;)
e-mail:
 jim007@gmail.com
Data:
 2009-01-16 23:36:23
Autor:
 zgubiony...
Treść:
 Dodajcie nadziei... Nie krzyczcie złowrogo... By zbyt wcześnie nie zgasła...
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 06:39:34
Autor:
 Jareczek
Treść:
 Jeśli chodzi o artykuł ...
Autor nad wyraz celnie wypunktował słabości Olsztyńskiego festiwalu. Ciekawe co na to nowa rada artystyczna ;-)))) Głowią się biedacy "co z tym fantem zrobić" i to głowią się znawcy tematu: Satanowski, Brzozowski ...! Ale już po pierwszych ich wypowiedziach widać, że "chcą leczyć tym czym się struli" a dokładniej czym się struł Olsztyński festiwal. A tu proszę mało znany student, młody dziennikarz ma gotową receptę ;-)

Łamigłówkę stanowią "Bieszczadzkie Anioły" to jest fenomen którego ludzie pokroju Poprawy czy Stanowskiego raczej nie potrafią zrozumieć a skoro nie potrafią to odrzucają istnienie! A to jest przecież fakt. Wystarczy tam pojechać

Jeśli chodzi o pomysł wyruszenia z piosenką przez kraj ...
Szauer to wizjoner a teraz nam potrzeba takich wizjonerów!!!!
Tych którzy pociągną resztę, zarażą ich optymizmem, popchną i zmotywują do działania!!!
Trzymam za to kciuki ;-)))
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 06:27:31
Autor:
 Jareczek
Treść:
 @okularNIKT
Nie bardzo rozumiem Twoją wypowiedź. O jaką staroświeckość chodzi? Jaki nurt artystyczny 19 wieku jest podobny do poglądu autora? A o jakim nurcie 21 wieku mówisz? Czy mógłbyś doprecyzować?
Myśląc o nurtach historycznych to bliżej chyba do Romantyzmu ale to nie XIX wiek!!!
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 03:45:50
Autor:
 Liczboznawca
Treść:
 Dla zwiększenia jasności przekazu sugeruję raczej zapis: XIX w.
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 03:17:25
Autor:
 CzytelNIKT
Treść:
 Cóż za subtelność wypowiedzi mojego przedmówcy! Istna Kraina Łagodności XXII wieku… Nie chcę „na gorąco” oceniać dość odważnego projektu Piotra Szauera, ale wydaje mi się, że to ważny głos w dyskusji – głos nie krytykujący i wysyłający resztę świata na drzewo, ale przedstawiający pomysł. Pomysł, którego nie wymyśli NIKT (czyli ja i mój Szanowny Przedmówca), lecz ten czy inny KTOŚ. Myśląc o wizji przyszłości Szauera i niezwykle szybkich pomysłodawcach wysyłania na drzewo, przypomina mi się okrzyk Maksia Paradysa: Jutro też Wam uciekniemy! 
e-mail:
 
Data:
 2009-01-16 01:24:27
Autor:
 okularNIKT
Treść:
 Co za staroswieckosc poglądów.. Szauer zyje w IXX wieku i nie pojumje ze sa juz artysci ktorzy tworza w XXI wieku.. popiera tylko mlodych ludzi ktorzy pisza dla swoich pradziadkow, a nie rowiesnikow.. Panie Szauer na drzewo z Panem!
e-mail: