szukaj  |   kontakt

DGZZ - My dzieci [2011]
Piotr Szauer - Z nadzieją
DGZZ - Błędnik [2011]

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


strona główna » relacje z imprez » rok 2007 » Kasprzycki Band w Łodzi
Kasprzycki Band 9 XI 2007 wreszcie zawitał w Łodzi - cd.
Robert KasprzyckiNatomiast tuż przed wykonaniem "Syna plaży" dowiedzieliśmy się, że "najgorzej mieć inteligentną widownię", a wszystko przez pochwalenie się odkryciem punktu G ("lata szukania...")
i nadanie, dzięki temu, nowego sensu sloganowi 'chłopak
z gitarą byłby dla mnie parą'. Następnie płynnie przeszedł do trzech odsłon piosenki "Raz dwa trzy pięć". Wywiązało się rewelacyjne country wspomagane nieskrępowanymi odgłosami z publiczności i nieśmiertelnym Yeehah!!! Kasprzycki: "Nagle zrozumiałem, że Polacy wymyślili 'Brokeback Mountain'... Jaki Ang Lee?! Prawdziwi kowboje są tutaj! Na wąskich szosach Gołdapi... Tam gdzie rzeka zakręca...". Tak...

Tradycyjnie na zakończenie drugiej części koncertu zabrzmiało "Zielone szkiełko". Korzystając z okazji, Robert zasugerował nam żebyśmy nie oglądali lub chociaż z pewną ostrożnością podeszli do ewentualnego benefisu Zielonego Szkiełka (jeśli puściliby takowy w telewizji). Później nie pomogło mu nucenie "Pora na dobranoc bo już księżyc świeci...". Nie daliśmy się przekonać. Chcieliśmy jeszcze... Po prostu nie pozwoliliśmy im zejść ze Kasprzycki Bandsceny. Ani "Proszę się rozejść!", ani "Do domu!" nie zrobiło na nas większego wrażenia. Najlepszy tekst jaki wyłapałam z widowni to: "Było się wypinać?" - oczywiście w sensie gitarowo-kablowym. Obronili się wykonując jeszcze dwa utwory: "Sam wiesz" oraz "Ja nie śpię ja śnię". Podczas koncertu, dzielnie i sprawnie towarzyszyli Kasprzyckiemu: Max Szelęgiewicz (gitara basowa), Paweł Hebda (gitara elektryczna), Tomek Hernik (akordeon, puzon) oraz Adam Zadora (perkusja).

Robert Kasprzycki przypomniał mi, jak bardzo pierwsze wrażenie bywa złudne. Im lepiej go poznaję, tym bardziej go lubię, cenię, rozumiem. Mamy podobne poczucie humoru ;-) Myślę, że słusznie postąpił uprzedzając tym razem łódzką publiczność, że bywa bardzo ironiczny (a właściwie autoironiczny). Niewątpliwie czegoś mnie też nauczył - nie zdradzania wszystkich asów jakie artysta chowa w rękawie...

Na koniec mam pewną krytyczną uwagę organizacyjną pod adresem pewnego barmana
z Zapiecka, choć może ona równie dobrze dotyczyć niedostatecznego ustalenia pewnych kwestii. Otóż na opisany wyżej koncert nie można było rezerwować miejsc. Dlatego z dużą dozą dociekliwości pytałam barmana, który sprzedawał mi bilety, od której przewidują wpuszczanie na koncert. Dwa razy powtórzył, że na pewno góra na jakieś piętnaście minut przed 21. Gdy dotarliśmy do Zapiecka godzinę przed czasem okazało się, że barman znacząco minął się z prawdą. Nie było mowy o zajęciu jakiegokolwiek sensownego miejsca. Musieliśmy w przejściu przykleić się do ściany. Koncerty Roberta bywają dłuuugie i ta perspektywa nie polepszała sytuacji. Na szczęście już pierwsze dźwięki ze sceny skutecznie ukoiły moje nerwy... Robert Kasprzycki lekiem na całe zło?

Niestety w związku z powyższym nieporozumieniem i brakiem warunków technicznych nie jesteśmy w stanie uzupełnić tej relacji o fragmenty audio ;-(

Opublikowany: 2007-11-22 14:00:00
Strony: