szukaj  |   kontakt

Kamila Kraus - BrajlemDaniel Gałązka - KochanaMATEUSZ RULSKI - Idę w miasto

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.

zobacz video:

strona główna » relacje z imprez » rok 2009 » Finał OPPA 2009
Finał OPPA 2009 - Warszawa 22 XI 2009
Brian NeubauerBrian Neubauer, elegancki i dystyngowany człowiek, z dobrym warsztatem wokalnym i scenicznym, urzekł mnie swoją piosenką: "Gypsies in a chair". Jakież to klimatyczne było, jaka piękna melodia i wykonanie. Nucę sobie ten utwór po dziś dzień. Aleksandr Zaitsau wypadł równie obiecująco. Gitara z akordeonem może tworzyć jednak wielką siłę, jeśli mądrze wykorzystać możliwości instrumentów i w sposób przemyślany poukładać dźwięki w jedną spójną całość. Oba utwory ("Marzenia i sny" oraz "Sny") były godne Wielkiego Finału. Nawet z jednej strony szkoda było, że jurorzy nie zdecydowali się na przyznanie Aleksandrowi nominacji do Złotej Piątki, bo gorszy od Jekateriny na pewno nie był. Z drugiej jednak strony, Aleksandr zaśpiewał piosenkę, którą wykonywał w zeszłym roku, i, jak dla mnie, pogrzebał tym swoje szanse na większy niż tylko udział w konkursie sukces. Paradoksalnie utwór "Sny", bo o Monika Thomasnim tu mowa, zabrzmiał w tym roku dużo okazalej i zdecydowanie lepiej, co jednak nie zmienia faktu, że nie można przymykać oka na tego typu zagrania uczestników i nagradzać takich osób - nawet, jeśli same utwory na to zasługiwały - bo w przyszłości mogłoby się okazać, że co roku każdy będzie przyjeżdżał na festiwal z tymi samymi piosenkami, a to szybko mogłoby doprowadzić do kuriozum sytuacji i do ogólnego wzburzenia narodu. Z piątki zagranicznych gości w moich oczach najsłabiej wypadła Monika Thomas, której z punktu widzenia estetyki i stylu śpiewania bliżej było chyba do bardziej popowych klimatów. W każdym bądź razie jakoś do mnie nie przemówiły prezentowane przez Monikę piosenki, choć to bardzo sympatyczna i życzliwa dziewczyna, której życzę wielu sukcesów na scenie. Widać było, że muzyka jej w duszy gra.

Część druga - sami swoi na piątkę...

Przemysław Bogusz z Otwocka, Jacek Gutry z Warszawy i Kamil Wasicki z Konina - to polski akcent wśród tegorocznych finalistów Złotej Piątki. Dojrzali artystycznie Panowie, z bogatym dorobkiem scenicznym. Obdarzeni charyzmą, z pomysłem na siebie. Stylistycznie odmienni, a jednak przyciągający i niepowtarzalni. Myślę, że tak należałoby ich podsumować za ich dotychczasowe osiągnięcia. Obserwując ich poczynania i metamorfozy, jakie, chcąc nie chcąc, dokonują się podczas poszukiwań swych własnych dróg i ścieżek, po tegorocznej OPPIE mam mieszane uczucia. Oczywiście, nie chodzi tu o to, żeby się zaraz czepiać. Bo to akurat mi nie w głowie zupełnie. Przecież wszyscy się dobrze znamy ze szlaków festiwalowych, szanujemy nawzajem. Nie ma mowy o zawiści czy dwulicowości. Spotkania na „szlaku" mają to do siebie, że dają możliwość nie tylko prezentacji swoich nowych utworów, ale i rozmowy czy dyskusji na ich temat z bracią festiwalową. Wymieniamy się więc swoimi spostrzeżeniami, krytycznymi uwagami. Chylimy czoła, jeśli utwór zrobił na nas duże wrażenie. Jesteśmy jednocześnie słuchaczami i recenzentami twórczości kolegów i nikt nie ma o to pretensji. Bardzo cenimy sobie konstruktywną krytykę, bo ona nie pozwala nam zbyt szybko urastać w piórka i ulatywać w przestworza samouwielbienia. Ja traktuję te nasze dyskusje jako wymianę doświadczeń oraz jako zwykłą ludzką życzliwość.

Przemysław BoguszMoje mieszane uczucia, o których wspomniałem przed chwilą, dotyczą Przemka Bogusza. Przemek przebojem wdarł się na scenę literacką swoim wyrazistym i bardzo charakterystycznym przekazem. Uprawiając szeroko rozumiany reportaż literacki, dał się poznać jako świetny obserwator, umiejący w piękny sposób ujmować różne tematy, jakie zwykły pojawiać się na pierwszych stronach gazet. Po wysłuchaniu pieśni, zawartych na płycie 19:30, nie można było się oprzeć wrażeniu, że mamy do czynienia z czymś niecodziennym. Utwory zmuszały do głębszych przemyśleń, do zatrzymania się na chwilę i przetrawienia zapomnianego problemu na nowo. Myślę, że trudno o lepszy start niż ten, jaki sobie zaserwował Przemek. Nie ma chyba nikogo drugiego takiego na naszej scenie literackiej, kto próbowałby bawić się w lirycznego korespondenta. Ta odmienność była, wg mnie, wielkim atutem Przemka. I dlatego dość ciężko mi zaakceptować jego nowe wcielenie. Wcielenie rockowe. Choć mam wrażenie, że swój nowy image Przemek traktuje żartobliwie i z przymrużeniem oka, to jednak nie zmienia faktu, że pozbawił się tym samym wyjątkowości i oryginalności. Stał się po prostu jednym z wielu. Całościowo występ z zespołem Elektrownia trudno zaliczyć do udanych. Szczególnie słabo wypadły piosenki z drugiej części konkursu. Przyznam się, że dość zabawnie wyglądały niepewne miny perkusisty i gitarzysty, którzy najwyraźniej mieli wątpliwości, jak to dalej ma iść. Podejrzewam, że chłopaki nie spodziewali się nominacji do Złotej Piątki i najzwyczajniej w świecie nie byli przygotowali na zagranie pięciu utworów. Nie wiem, jak inni odebrali ten występ, ale ja wolę Przemka w jego źródłowym wcieleniu. Pewnie jestem typowym konserwatystą, nie lubiącym zmian, ale cóż, nic na to nie poradzę :)

Opublikowany: 2010-03-04 15:10:00
Strony:
notka o autorze...
Michał Konstrat - absolwent filologii rosyjskiej, zawodowo działa w branży motoryzacyjnej z zamiłowania autor, kompozytor, gitarzysta, wokalista. Prywatnie troskliwy ojciec małej Dominiki...
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 3,59
Komentarze
Data:
 2010-03-19 23:47:55
Autor:
 Julia
Treść:
 Z OPPA jestem związana od dawna i kibicuję tej imprezie, jednej z nielicznych już wysepek wolnej myśli i opozycji w stosunku do komercji i tandety panującej w środowisku piosenki. Cieszę się, podobnie jak wiele innych osób, w tym uczestników konkursu, że OPPA 2009 wogóle się odbyła, zdając sobie sprawę jakie problemy mieli organizatorzy, żeby wogóle festiwal zorganizować. Więcej nagród - hm... składam hołd organizatorom, że udało się im zapewnić Grand Prix. Czy w Warszawie bez pieniędzy nikt nie ma już motywacji do niczego? Na szczęście nie wszędzie tak jest. Nie martwię się o przyszłość OPPA. Jeżeli nie "zabiją" festiwalu urzędnicze procedury i ignorancja, jest pewne, że zawsze przybędą na OPPA młodzi utalentowani śpiewający autorzy i autorki, którzy przyjadą zaprezentować i skonfrontować swoje piosenki, posłuchać innych, spotkać się, wspólnie świętować w dzień słowa i muzyki.
e-mail: