szukaj  |   kontakt

Lądowe Ptaki - Żeglarskie serceSzymek Zychowicz - Anna od cokołówAgata Gałach - Jak kamień

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.

zobacz video:

strona główna » relacje z imprez » rok 2009 » Finał OPPA 2009
Finał OPPA 2009 - Warszawa 22 XI 2009
Ja osobiście uważam, że OPPA ma tylko jedną nagrodę z prawdziwego zdarzenia. Nagrodę główną, o której przed chwilą pisałem. Zacną bardzo, ale tylko jedną. Nagrody rzeczowe w postaci przenośnych dysków, które przekazano w ręce tegorocznym laureatom Złotej Piątki, dla nikogo w dzisiejszym świecie żadną atrakcją nie są. Uważam, że taki festiwal powinien się postarać o dużo lepsze nagrody, niż te, które ma do zaproponowania na dzień Remigiusz Szumandzisiejszy. Myślę, że powinny pojawić się konkretne nagrody pieniężne, chociażby dlatego, że jest to festiwal o charakterze międzynarodowym - zatem jego ranga automatycznie wzrasta - i niektórym powinny się przynajmniej zwrócić koszty podróży. Tak naprawdę, tegoroczni finaliści - i nie tylko oni, bo było wielu znakomitych uczestników, dla których nie starczyło miejsca w Złotej Piątce - zasługiwali na więcej niż kawałek elektronicznego gadżetu. Jak bowiem zachęcić w przyszłości wykonawców z zagranicy, by tłumnie przyjechali do Warszawy, jeśli nagrodami będą przenośne dyski? Prestiż prestiżem, ale każdy coś od życia pragnie otrzymać - jeśli na to zasługuje, oczywiście... Na razie goście z zagranicy dopisują, ale gdyby pozostałe nagrody mieniły się innym blaskiem, chętnych byłoby dużo więcej. I, nawiasem mówiąc, nie tylko z zagranicy...

KONKURS
Część pierwsza - goście z zagranicy

Przyznam się otwarcie, że nie podejmuję się oceniać żadnego zagranicznego tekstu z przyczyn oczywistych. Za kiepski jestem na zgłębianie poezji w języku angielskim czy białoruskim. Człowiek nad polskim tekstem się czasem zastanawia, co autor miał na myśli, a co dopiero nad obcym?

Bardzo się cieszę, że OPPA regularnie daje nam możliwość zapoznawania się z zagraniczną piosenką autorską. To niezmiernie ciekawe, w jaki sposób ludzie, wyrośli przecież z innych kultur, obrazują swój wewnętrzny świat za pomocą słowa i muzyki. Mamy przecież - my i cała reszta - do dyspozycji te same instrumenty, te same struny głosowe, a jednak od razu wyczuwa się inny sposób myślenia, podejścia do tematu. I brzmienia instrumentów są jakby inne, niż te, których my się dopuszczamy. Te na pozór nieuchwytne niuanse sprawiają, że poszerzać się mogą nasze horyzonty ujmowania rzeczywistości. Oczywiście, od nas samych zależy, ile wyciągniemy z tej lekcji dla siebie, nie mniej jednak takie obcowanie z inną kulturą jest na pewno ciekawym doświadczeniem na przyszłość.

Eugen BarisznikauEugen Barisznikau z Mińska uraczył nas opowieściami na w pół historycznymi, z pogranicza legend i starych dziejów białoruskich ksiąg. Trzeba przyznać, że każda z tych opowieści była bardzo długa, obfita w tekst i niebanalną mroczną muzykę. Wydaje mi się, że Eugen niejednokrotnie używał starych słów, które wyszły już z użycia, a które były charakterystyczne dla czasów, o których opowiadał. Te pewnego rodzaju stylizacje tekstowo-muzyczne, trącające o ludowość i mistycyzm, mnie się udzieliły bardzo. Od samego początku wniknąłem w ten tajemniczy świat i dałem się przenieść do tamtych czasów. Mam wrażenie, że Eugen jest bardzo sprawnym tekściarzem, chociaż nie mogłem, przy swoich usilnych staraniach, przebić się przez skomplikowaną warstwę tekstową i zrozumieć ostatecznego przesłania autora. Język białoruski okazał się niezmiernie trudnym do pokonania przeciwnikiem, szlachetnym i pięknym, ale wymagającym jednak od odbiorcy odpowiedniego przygotowania. Eugen, prawdopodobnie przez skomplikowane rozwiązania gitarowe, które stosował w każdej piosence, miał częste wpadki intonacyjne, palce nie zawsze trafiały tam, gdzie powinny, i interpretacja momentami wymykała mu się spod kontroli. Szczególnie rażąco wypadły te niedociągnięcia w drugiej części konkursu - Eugen został bowiem laureatem Złotej Piątki - przez co piosenki straciły mocno na odbiorze. Myślę jednak, że utwory same w sobie zasługiwały na wyróżnienie i osobiście cieszę się, że sama postać Eugena oraz świat, którym się z nami podzielił, zostały dostrzeżone i docenione przez jurorów.

Jekaterina WodanosowaJekaterina Wodanosowa z Mińska, znana już sympatykom OPPY, w tym roku przyjechała do nas z bogatszym instrumentarium. Mieliśmy możliwość zobaczenia na własne oczy prawdziwych cymbałów oraz zasmakowania techniki gry na tym egzotycznym instrumencie. Zespół, podobnie jak twórczość Eugena, jest dość mocno osadzony w klimatach folkowych, co uwydatnia się chociażby poprzez samo dobieranie instrumentów. Czuć tam było powiew ludowości i hołdowania starym czasom. Pamiętając udany występ Jekateriny na poprzedniej OPPIE zacierałem ręce z radości. Spodziewałem się, patrząc na skład, jaki zawitał w tym roku, dużo lepszego występu i jeszcze piękniejszych brzmień. Niestety, przeliczyłem się... Z muzycznego punktu widzenia byli chyba najsłabszym zespołem, jaki zaistniał tego dnia na scenie. I nie chodzi tu o jakieś rażące błędy ze strony akustyków. Być może wiolonczela była trochę za cicho, a gitara akustyczna trochę za głośno, ale po prostu same aranżacje były męczące i wydawały się chaotyczne. Miałem wrażenie, że na scenie panuje niemoc myślowa. Z pięciu piosenek, które zaśpiewali - Jekaterina również została laureatką tegorocznej OPPY - mnie urzekła tylko jedna, która była niezwykle przejmująca i tkliwa („Posłuchaj mnie"). Reszta utworów, jak na mój gust, była pozbawiona pomysłu aranżacyjnego i energii, z której słynie przecież Jekaterina. Wielka szkoda, bo to osoba z ogromnym potencjałem.

Opublikowany: 2010-03-04 15:10:00
Strony:
notka o autorze...
Michał Konstrat - absolwent filologii rosyjskiej, zawodowo działa w branży motoryzacyjnej z zamiłowania autor, kompozytor, gitarzysta, wokalista. Prywatnie troskliwy ojciec małej Dominiki...
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 3,59
Komentarze
Data:
 2010-03-19 23:47:55
Autor:
 Julia
Treść:
 Z OPPA jestem związana od dawna i kibicuję tej imprezie, jednej z nielicznych już wysepek wolnej myśli i opozycji w stosunku do komercji i tandety panującej w środowisku piosenki. Cieszę się, podobnie jak wiele innych osób, w tym uczestników konkursu, że OPPA 2009 wogóle się odbyła, zdając sobie sprawę jakie problemy mieli organizatorzy, żeby wogóle festiwal zorganizować. Więcej nagród - hm... składam hołd organizatorom, że udało się im zapewnić Grand Prix. Czy w Warszawie bez pieniędzy nikt nie ma już motywacji do niczego? Na szczęście nie wszędzie tak jest. Nie martwię się o przyszłość OPPA. Jeżeli nie "zabiją" festiwalu urzędnicze procedury i ignorancja, jest pewne, że zawsze przybędą na OPPA młodzi utalentowani śpiewający autorzy i autorki, którzy przyjadą zaprezentować i skonfrontować swoje piosenki, posłuchać innych, spotkać się, wspólnie świętować w dzień słowa i muzyki.
e-mail: