szukaj  |   kontakt

Daniel Gałązka - I z tą różnicą (live)Katarzyna Brzozowska - KołysankaPrzemysław Bogusz - Piosenka o Doktorze ...

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


strona główna » relacje z imprez » rok 2009 » Biłgoraj 2009
XXI Biłgorajskie Spotkania z Poezją Śpiewaną i Piosenką Autorską 2009 cd.

Tomek Drachal - Warszawa. ”Kołysz mnie” i “Pójdę prosto”. Śpiewał z akompaniamentem gitary, piosenki autorskie. Pierwsza o miłości, troszkę błaha, aczkolwiek literacko poprawna, poza tym robił wciąż transakcentacje, na które może sobie pozwolić tylko Krzysztof Myszkowski ze SDM, ale on jest sławny i nikt mu nie naskacze( bo to w ogóle doskonały artycha pełna gębą). Druga o tym, że wędrówką jest życie człowieka, ale nihil novi sub sole, czyli - ale to już było…

Waldek PawlikowskiWaldek Pawlikowski z Gubina - malarz, wirtuoz gitary, poeta, prawdziwy bard, co to życie potrafi zamknąć w śpiewnej opowieści z akompaniamentem. Pierwszy "Szczęście" - piękne dywagacje o kondycji człowieka, o potrzebie złotej rybki dla każdego na choć jedno życzenie, pięknie zagrane i zmuszające do słuchania wykonanie. Drugi "Grawitacja" - głowa w chmurach a d…a na ziemi, a może by raz do nieba, ale jak bez skrzydeł. Gdyby nie grawitacja, moglibyśmy pofrunąć, daleko, wysoko z wiatrem… Ale fizyka trzyma, a może nawieźć do nieba... Ziemi. To myśl Waldku… trzymaj głowę w chmurach. Nagroda autorska im. Jacka Fałkiewicza.  

Łukasz Jemioła - Lublin. Znakomicie gra bluesa, dobrze śpiewa, czuje kabaret, świetny kontakt z publicznością, w warstwie tekstowej przypomina Dekla, potrafi powalić rymem i pointą. Pan Zbyszek o tym jak to babie trudno dogodzić we wszystkim, a my biedni faceci tacy durni, niby było ale jak podane, palce lizać. Drugi tekst z powalającą pointą, że miłość to nie jest bułka z masłem, wyśpiewane w konwencji piosenki lekko debilnej, majstersztyk. Grand Prix. 

Aleksandra AbramczykAleksandra Abramczyk - Sandomierz. Dwie piękne ,poetyckie piosenki ( mojego zresztą autorstwa, ale jak bum cyk, cyk, naprawdę Ładne). “Jak deszcz “ z muzyką Jurka Dziedziczaka ( udało mu się, bo to w ogóle bdb kompozytor, szkoda, że ma za szerokie spektrum zainteresowań).Piękna metafora miłości która jak suchy badyl w deszczu rozkwita kwiatem cudnym. “Co to miłość” stylizowana w konwencji barokowej, z muzyką Michała Zębali, piosenka o dociekaniu natury miłości. Ola ma piękny głos, świetnie czuje tekst. Wyróżnienie i nominacja do SFP.

M.M. Dekiel - melorecytator z Kielc . Do Dekla przyzwyczailiśmy się, więc coraz trudniej mu o laury, jeżeli ktoś w jego konwencji ( Jemioła ) objawi się. Gdy Mariusz ma dobry podkład, staje się kandydatem do bawienia szerokiego spektrum publiczności z tv włącznie. Z samą gitarą jest dla koneserów. “Polskie autostrady” – niekonwencjonalna satyra na polskie drogi, wymruczana znakomicie z kopalnią bonmotów na kilka piosenek. “A ty ze mną błądź” – piękna zabawa słowem, rymem, skojarzeniem. Dekiel na starość robi się scenicznie leniwy, kiedyś jak do wykonania dołożył ruch sceniczny to panienki targały bieliznę ze śmiechu, teraz jak już wspomniałem robi się daniem dla smakoszy słowa. 

Marek KrólMarek Król - poeta i bard z Biłgoraja. “Otwieraj bracie”, poszedł za bardzo w manierę wykonawczą Czyżyka, co niektórzy już wcześniej mu zarzucali, a Mirek to on nie jest, bo Mirosław książę Czyżykiewicz jeden na Ziemi. Drugi utwór w stylu znów Garczarka niestety. Marku przecież potrafisz być sobą i dobrze ci z tym, pilnuj tego. Teksty poetycko bez zarzutu. Całość jednak nie naznaczona piętnem nowości i oryginalności (jeżeli ktoś tak jak ja zna twórczość króla Marka). 

 

Karolina Popczyk z Dąbrowy Górniczej – polonistka. “Sposób” – piosenka autorska, walka z chandrą za pomocą seksu – też metoda. W konwencji kabaretowej tęsknota samotnych kobiet za drugą połową, którą dobrze mieć. “Na kulawej naszej barce” znakomity tekst Osieckiej z muzyką Krajewskiego, moim zdaniem przeaktorzony na smutno zbyt. 

Jacek Daszek DaszyńskiJacek “Daszek“ Daszyński z miasta Łodzi. Śpiewający, 100-tu kilowy leniwiec, co mu się nie chce pisać czegoś nowego i jako, że późno namówiłem go na przyjazd do Biłgoraja, sprzedaje - i co z tego, że piękne, ale stare (sprzed 20-tu lat) pieśni tutaj. Co prawda, jak tłumaczy ,są one ciągle aktualne – bo tak to jest z dobrymi tekstami, ale kto nie idzie naprzód ten się cofa. Należy wywierać presje na Daszka, lenia śmierdzącego, bo szkoda jego talentu na zmarnowanie, a talent ten jest, jak i sam autor, niepośledniego wymiaru. 

Magdalena LepiarczykMagdalena Lepiarczyk - Rybnik - Zaśpiewała pięknie i nienagannie technicznie, aktorząc przy tem, tekst Janka Kondraka “Dziewczyna z plakatu”. Widać było i słychać, że doskonale wie po co wychodzi się na scenę, trzymała w napięciu publikę, pięknie puentując kabaretowe przesłanie piosenki. Drugi tekst, księżnej Agnieszki Osieckiej, “Płaczmy razem wrogu mój”, zaśpiewała z wrażliwością akuratną do treści utworu, co oznacza, że wykonawca wie o czym śpiewa i umie nam przekazać emocje zawarte w wierszu jak i swoje przemyślenia - to się nazywa interpretacja utworu – nazywam rzecz po imieniu, bo słuchając niektórych, miałem wątpliwości czy do końca wiedzą jak przekazać słuchaczom treść wykonywanych pieśni. I właśnie Magdalena otrzymała nagrodę wykonawcza imienia Bogusława Krawca. 

Beata Osytek i Agnieszka SzczepaniakKoncert Beaty Osytek, której do-akompaniowywała zjawiskowa pianistka Agnieszka Szczepaniak - padłem na kolana przed smarkulą - znakomity !!! Co ona wyrabiała z krokodylem, o mą die ! Koledzy pianiści co prawda w kuluarach sarkali i robili miny, ale co tam - zazdrość to zielonooki potwór. W duecie baby dwie zabrzmiały ślicznie i rewelacyjnie. Osytkowa wreszcie się "laszczy" (czyli zmienia w kobietę, za którą podąża nasz samczy wzrok, wyobrażając sobie bógwico – w zależności od poziomu testosteronu) dodając do znakomitych wykonań swoich pięknych poetyckich piosenek, także sexapil - po prostu cud-miód. I takiż był koncert, po którym hołubiliśmy (trudne słowo, ale nic zdrożnego ono przebóg nie znaczy) obie artystki długo i namiętnie w kuluarach. (co to kuluary - nie tłumaczę, ciekawskich odsyłam do słownika Kopalińskiego). 

Dnia następnego Koncert laureatów a w nim między laureatami: Agata Ślazyk, Joanna Pilarska, Dzidka Muzolf, Jarek Wasik, Krzych Krawczyński, Jarek Chojnacki, Jacek Musiatowicz - znakomici jak zawsze, więc recenzował nie będę 

Opublikowany: 2010-08-30 11:40:00
Strony: