szukaj  |   kontakt

Noro Lim - Nie odchodź
Katarzyna Brzozowska - Kołysanka
Corda - Nie mów

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


strona główna » relacje z imprez » rok 2007 » Biłgoraj 2007
XIX Biłgorajskie Spotkania z Poezją śpiewaną i Piosenką Autorską - cd.

Beata OsytekNastępna była Beata Osytek - świetnie śpiewa, ma power
w głosie, choć ja cenię ją także (a nawet bardziej)
w prywatnych balladach, bardzo poetyckich (napijmy się kawy) z wyrafinowanymi metaforami. Ale ona idzie bardziej w rocka
i tu konieczna jednak kapela, z całym szacunkiem dla Osytka jako gitarzystki. Ale niech pisze także rzeczy stonowane, subtelne, poetyckie - jest w tym bdb.


Potem zaprezentował się Jarek Chojnacki. Jak powiedział była to jego okrągła, 10-ta rocznica przyjazdu do Biłgoraja - gdzie pierwszy raz wygrał festiwal. Szkoda panie Jarek, Jarek Chojnackiże to wtedy... Wówczas i ja śpiewałem w tym konkursie, przed Tobą. Zaśpiewałem dwa, jedne z lepszych jakie udało mi się napisać utwory, byłem w formie wokalnej, Piotruś - mój basista - również zagrał znakomicie. Zszedłem ze sceny pewien, że nikt mi dzisiaj nie podskoczy, dumny z siebie... No i wyszedł Jarek i zgasił mnie i innych. Swoją pasją, skalą głosu, dynamiką, powalił na kolana i pokazał miejsce w szeregu. Biedny Krawczyński, który miał śpiewać następny powiedział
- i po co ja tam pójdę? No cóż - uważam, że jak spaść to z wysokiego konia. Jarek to takie właśnie zwierzę estradowe. I jestem dumny, że wówczas byłem zaraz za nim. Później Jarek Chojnacki podbijał sceny, ale nie szło mu jak po maśle. Facet z takim potencjałem wykonawczym zastanawiał się momentami czy nie dać sobie siana, próbował jakichś dziwnych aliansów w Warszawie. Znakomicie czujący tekst facet, pięknie przekazujący poezję zaczął flirt z popem - no cóż trzeba jeść chleb (wiem coś na ten temat). Ale dobrze, że obecnie ma chyba niezłego menago, który nie daje mu chłamu do śpiewania - piosenka pop 'kosmiczna', którą wykonał na koniec była sensowna i dobra literacko - trzymaj tak panie Jarek, a ja i tak będę cię kochał za Garcię - Lorcę i Asnyka.

Jazz Band Ball OrchestraA potem był Jazz Band Ball Orchestra i okrągła czterdziesta rocznica grania. Wystąpili z hebanową pięknością o czarującej, przebogatej skali i barwie głosu. Jazz na żywo bywa zaraźliwy, z płyt mnie zazwyczaj nie jara, a na koncercie jak najbardziej. Dlaczego - nie wiem. Dodatkowo grał z nimi Wojciech Karolak na hammondach (co za cudowny instrument - chory jestem na niego), a burmistrz użyczył swojego bdb. piana elektrycznego - ale się działo! Spać poszliśmy tradycyjnie nad ranem. Śpiewała mi w głowie czarnoskóra Joyce Leyle (ach, potęga wyobraźni usadawiała ją obok)...

Magda KempińskaW sobotę odbył się konkurs, a przed konkursem recitale ubiegłorocznych laureatów. Na pierwszy ogień poznanianka Magda Kempińska z zespołem, ubiegłoroczna laureatka Gęstego Sita, zaprezentowała program do tekstów poetów znanych, z dużą kulturą, ciekawą barwą i interpretacją,
z dobrze brzmiącym zespołem. Większość utworów była nostalgiczna i delikatnie 'dołowała' - brakowało mi nieco (poza jednym 'kawałkiem') poetyckiego rozwichrzenia, blasku, żartu, przekory, troszkę jak na mój gust za solidne 'Poznańskie'.

Marek Król z Biłgoraja to kawał poety, autor ciekawych, przekonujących wykonań osobistych tekstów. Szkoda, że nie zawsze w formie, tak jak i drugi laureat ubiegłoroczny Marek SochackiMarek Sochacki (czyli ja - trema mnie zżarła jak gówniarza, kłopoty z pamięcią to moja specjalność, a pierwszy, hiphopowy kawałek - "Cztery kąty" jest naprawdę piękny - ale jeszcze nie zaśpiewałem go na 'setkę' - trudny technicznie, Juruś Dziedziczak, cwaniaczek zgrał go sobie powoli w studiu, a ja muszę walczyć na żywca, pozostałe w miarę jako tako, ale nie byłem zadowolony - po prostu dałem ciała).

Opublikowany: 2007-10-28 19:10:00
Strony: