szukaj  |   kontakt

Monika Załoga - Nokturn
Corda - Nie mów
Jacek Gutry & Gut-muzyk - Polski Folk-lor

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


strona główna » relacje z imprez » rok 2007 » Łaźnia 2007 » Koncert Anny Marii Jopek
Anna Maria Jopek - Łaźnia 2007 - koncert cd.

Marek Napiorkowski i Anna Maria JopekJak wiadomo scena mobilizuje, a dobra, spontaniczna publiczność jest w stanie z artysty 'wyciągnąć' nawet to, o czym on sam nie wie, że posiada. Tak powstają koncerty
z siedmioma bisami i owacjami na stojąco. No cóż, mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, iż publiczność na tym koncercie nie była spontaniczna, może to zasługa wieku (sądzę, że średnia wieku była pewnie gdzieś około pięćdziesiątki). Taka średnia wieku zapewne była zasługą astronomicznej jak na warunki radomskie ceny biletu. Proszę pomyśleć jaką młodzież (studencką czy licealną) stać na pójście na koncert za 50 PLN ???

Moim zdaniem to właśnie cena biletu przyczyniła się do tego, że osób poniżej 25 lat na widowni było jak na lekarstwo, a publiczność w tym właśnie wieku jest najbardziej Marek Napiorkowski, Anna Maria Jopek, Robert Kubiszynspontaniczna. Druga myśl jaka przyszła mi jeszcze do głowy jest taka, że znaczna część z po brzegi wypełnionej sali przyszła na ten koncert, bo wypadało w 'towarzystwie' na nim być, a nie dlatego, że jest wielbicielem głosu i twórczości AMJ. Tej klasy publiczność nigdy nie ożywi koncertu, nie zmobilizuje wykonawcy, a niezapomniane emocje na koncertach powstają jako wypadkowa reakcji między artystą a publicznością i każdy kto był na dobrym koncercie o tym wie, bo takie koncerty pamięta się latami. Można powiedzieć, że artysta powinien umieć pobudzić publiczność, ale myślę, że niektórych nie da się pobudzić.

Dziwię się jednak, że podczas bisów AMJ spróbowała zrobić coś, co praktycznie nie Marek Napiorkowski Anna Maria Jopek Robert Kubiszyn 419udało się jej przez cały koncert. Otóż na bodajże drugi i ostatni bis muzycy zagrali utwór, w którym publiczność ma śpiewać prosty refren, na przemian panie i panowie. Ja oceniam ten bis jako ostateczny strzał do własnej bramki, coś co całkowicie przekreśliło ten koncert w wyniku czego na ustach pozostał niesmak. Nie muszę chyba opisywać jak brzmiała owa muzyczna zabawa z publicznością, która ledwo reaguje...
W sumie pomysł, który z żywo reagującą, spontaniczną publicznością może dać rewelacyjny efekt, tu spalił się zanim zapłonął jakimkolwiek ogniem. Mając na uwadze tzw. 'efekt pierwszeństwa i świeżości' na koniec należało zagrać jakiś największy, najbardziej znany i ograny utwór, taki który miałby szansę przynajmniej częściowo zatrzeć, to co działo się w trakcie koncertu. Niestety tym razem na koniec pojawił się przysłowiowy gwóźdź do trumny.

Opublikowany: 2007-04-09 19:50:00
Strony: