szukaj  |   kontakt

Włodek Mazoń i Vis a Vis - Pierwszy krokRobert Mazurkiewicz - Przed podróżąJacek Gutry & Gut-muzyk - Szalona żona

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


Andrzej Szęszoł - Zajazd Bardów 2009
Andrzej Ciach 1475Andrzej Ciach 432Andrzej Szeszol 1372
Andrzej Szeszol 1373Andrzej Szeszol 1375Andrzej Szeszol 1387
Andrzej Szeszol 1402Andrzej Szeszol 1410Andrzej Szeszol 1411
Andrzej Szeszol 1426Andrzej Szeszol 1446Andrzej Szeszol 1456
Andrzej Szeszol 1480Andrzej Szeszol 1483Andrzej Szeszol 1493
Andrzej Szeszol 1500Andrzej Szeszol 1503Andrzej Szeszol 1506
Andrzej Szeszol 387Andrzej Szeszol 390Andrzej Szeszol 392
Andrzej Szeszol 393Andrzej Szeszol 398Andrzej Szeszol 401
Eugeniusz Wilk 1400Eugeniusz Wilk 1419Eugeniusz Wilk 1420
Eugeniusz Wilk 1482Eugeniusz Wilk 1488Eugeniusz Wilk 1489
Jarek Dzien 1371Jarek Dzien 1374Jarek Dzien 1382
Jarek Dzien 1383Jarek Dzien 1385Jarek Dzien 1388
Jarek Dzien 1392Jarek Dzien 1431Jarek Dzien 1441
Jarek Dzien 1445Jarek Dzien 1451Jarek Dzien 1462
Jarek Dzien 1464Jarek Dzien 1465Jarek Dzien 1469
Jarek Dzien 1507Jarek Dzien 1510Jarek Dzien 1513
Jarek Dzien 1516Jarek Dzien 1525Jarek Dzien 1532
Jarek Dzien 404Jarek Dzien 407Jarek Dzien 410
Jarek Dzien 413Jarek Dzien 415Jarek Dzien 417
Jarek Dzien 418Jarek Dzien 419Jarek Dzien 426

Andrzej Szęszoł. Jak powiadają, „Zagłębie Mieleckie" było niegdyś potęgą. Gdziekolwiek by się nie pojawili, zdobywali podobno nagrody i wyróżnienia. Sama nazwa „Mielec" otwierała furtki na festiwale, w których odbywały się kwalifikacje. Początki tej słynnej grupy sięgają lat 80. Już wtedy laureatami różnych przeglądów byli m.in. Wiesław Jarosz, Zbigniew Maniak, Jerzy Mamcarz, Andrzej Szęszoł, Krzysztof Krzak, a z późniejszych wykonawców Grzegorz Narowski. Należy również wymienić Andrzeja Ciacha, głównego tekściarza grupy, oraz muzyków Jarka i Tomasza Dniów. Piosenki „Zagłębia" prezentowały różne nurty, poczynając od kabaretu, a kończąc na liryzmie i rzeczach poważnych. Jedni specjalizowali się w pisaniu tekstów (Jarosz, Maniak, Ciach), drudzy w komponowaniu muzyki (Szęszoł, Krzak). Jak sami wspominają, sukcesy jednych nakręcały drugich do tworzenia nowych rzeczy. Często powstawały piosenki współautorskie, które potwierdzały fakt, iż zgraną i serdeczną grupę wtedy tworzyli ci ludzie. Andrzej Ciach, Andrzej Szęszoł oraz Jarek Dzień - osoby, które przyjechały w tym roku do Olecka, to w zasadzie jedyni z tej słynnej grupy, którzy do tej pory trzymają się razem i regularnie koncertują po Polsce. Reszta rozjechała się gdzieś po Polsce i świecie. Muszę się Państwu przyznać, że spośród wszystkich wykonawców tegorocznego Zajazdu to właśnie na ekipę z Mielca czekałem najbardziej. Owiani legendą, pozbawieni estradowego blichtru, ale za to prawdziwi i pełni pokory. Ostatni raz miałem okazję ich posłuchać na myśliborskim „SMAK-u" w 2003 roku. Dali wtedy wspaniały koncert, który zrobił na wszystkich ogromne wrażenie. Sześć lat oczekiwań... Ale było warto...

Po wielkim show, jakie zaserwowała nam Drużyna Wawrzyna, przyszedł czas na kontemplację i zadumę. Żywiołowe, drapieżne i wartkie piosenki ustąpiły miejsca piosenkom monumentalnym, poważnym, smutnym i refleksyjnym. Koncert Andrzeja Szęszoła prowadził Andrzej Ciach, który zapowiadał piosenki oraz od czasu do czasu recytował swoje wiersze. Był pomostem, łączącym wykonawców ze słuchaczami, aczkolwiek, trzeba przyznać, że była to więź raczej oszczędna w słowach i gestach. Schemat występu przypominał nieco koncerty Starego Dobrego Małżeństwa, na których oprócz piosenek zawsze jest czas na poezję mówioną, z tą jednak różnicą, że w odróżnieniu od wspaniałego dialogu, jaki momentalnie zawiązuje się pomiędzy artystami SDM-u a widzami, tutaj mieliśmy do czynienia bardziej ze sztuką, ułożonym programem, w którym nie ma miejsca na spontaniczność i nieprzewidywalność. To byli artyści, którzy przyjechali śpiewać i grać, a nie gadać i zabawiać publiczność. Andrzej Szęszoł jest posiadaczem niezwykle szlachetnej barwy głosu. Potęga barytonowych brzmień mrozi krew w żyłach i przyprawia o dreszcze. Nie znajdziemy u Andrzeja ozdobników, popisów wokalnych, aktorskich interpretacji czy ekspresyjnych uniesień. Andrzej Szęszoł wyśpiewuje wszystkie piosenki z kamiennym wyrazem twarzy. Emanuje z niego prostota przekazu. Oszczędność emocji podczas wykonywania poszczególnych utworów może powodować pewien niedosyt odbioru wizualnego, ale jeśli zamknąć oczy i wsłuchać się w treść oraz w muzykę, siła i głębia przekazu jest ogromna. Znakomite aranżacje utworów, świetne wstawki gitarowe Jarka Dnia i ten głos Andrzeja... Jak dzwon. Szlachetnej maści dzwon. Mnie każda piosenka po prostu wgniatała w krzesło. Dźwięki świdrowały w głowie i zmuszały do silnych przeżyć. Myślę, że całą moc i piękno barwy głosu Andrzeja najlepiej oddał utwór Rozmowa. Niskie rejestry wyjątkowo niepowtarzalnej urody przeplatały się z potęgą wysokich lotów dźwiękowych... Bardzo podobały mi się wszystkie fragmenty, w których na dwa głosy śpiewali Andrzej z Jarkiem, a było ich całkiem sporo. Eugeniusz Wilk oprócz gry na gitarze basowej ujawnił się w piosence Jaśko Muzykant jako skrzypek. Ten utwór, jak dla mnie, był najlepiej zaaranżowany muzycznie ze wszystkich piosenek, jakie tego wieczoru zabrzmiały na oleckiej scenie. Czapki z głów. Usłyszeliśmy również Piosenkę zupełnie otwartą, Song o cmentarnych drzewach, Balladę na starą szafę i puste krzesła, Naszą piękną wioskę świat, My artyści, Monolog malkontenta, Mój superczuły antysweter czy Bezpańską balladę o niczym. Wszystkie piękne, głębokie i wzruszające. Był jeden utwór instrumentalny, autorstwa Jarka Dnia, Blues for Daddy. Jako podkreślenie faktu, że Jarek znakomitym gitarzystą jest. No i to najbardziej żywiołowy zawodnik w tej ekipie - przynajmniej na scenie. A wracając jeszcze na chwilę do Andrzeja Ciacha. Ten facet potrafi opowiadać i deklamować. Prosto, celnie i jak należy. Na ogół trudno się odbiera poezję mówioną, szczególnie wtedy, kiedy osoba ją wygłaszająca nie ma pojęcia, jak to się robi. A Andrzej wie, jak wydobyć treści ze swoich wierszy i jak przekazać je nam, słuchaczom, w sposób ciekawy. I za to mu chwała.