szukaj  |   kontakt

Dąbrówka - Majewski - Monolog niesłyszących sięM.M. Dekiel - Ostatni rajdRafał J. I. Kowalewski - Podłogo błogosław

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


strona główna » relacje z imprez » rok 2009 » SFP Kraków 2009
45. Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie - 12-18 X 2009 -cd.
Renata PrzemykNajwiększym chyba wydarzeniem 45. Studenckiego Festiwalu Piosenki był koncert „I Piękna i Bestia", którym Renata Przemyk uczciła swoje dwudziestolecie pracy artystycznej. A towarzyszyli jej wyśmienici goście i przyjaciele: Katarzyna Nosowska, Maria Peszek, Kayah, Anja Ortodox, Natalia Grosiak, Gaba Kulka i Czesław Mozil. Tegoroczna gala była „Kryzysowa". Bez udziału publicznej telewizji, która coraz częściej zapomina o swej misji. Bez udziału tzw. wielkich gwiazd. Może to i lepiej...

Ilona SojdaZnakomicie przyjęte zostały koncerty Ilony Sojdy oraz Marcina Różyckiego w Synagodze Tempel. Sala PWST pękała w szwach na recitalu Pauliny Bisztygi, promującej nową płytę „Zmiłości", nagraną wspólnie z Romkiem Ślazykiem. To bardzo ciekawy projekt - pierwszy na polskim rynku album nagrany wyłącznie na instrumentach basowych: kontrabasie, gitarach basowych i warr guitar. Co zrozumiałe, aranżer i kompozytor nie był w stanie zagrać koncertu na wszystkich tych instrumentach. Towarzyszyli mu zatem: Krzysztof Wyrwa oraz Grzegorz Bauer. Krakowska wokalistka - śpiewająca zarówno teksty własne, jak i napisane przez Annę Saraniecką - świetnie wpasowała w tę muzyczną grę.

W ostatnich słowach tej relacji chciałbym zwrócić uwagę na mniej pochlebne opinie dotyczące tegorocznego SFP. „Studencki Festiwal Piosenki poległ z kryzysem" - napisała krakowska „Gazeta Wyborcza" zarzucając mu przede wszystkim brak świeżości, nijakość, zapraszanie wciąż tych samych gości (laureatów festiwalu sprzed lat) i jurorów. Rzeczywiście - to jest problem tzw. piosenki artystycznej w ogóle. Bo wedle teorii większości jej autorytetów - osób zasiadających w Radzie Artystycznej festiwalu - ma ona powielać pewne schematy interpretacji, a zatem ma charakter odtwórczy. Ja zapytam po raz kolejny... Dlaczego organizuje się warsztaty artystyczne dla młodych ludzi poświęcone wyłącznie interpretacji piosenek, wykonawstwu, zapominając o młodych ludziach, których można by nauczyć lepiej pisać, lepiej komponować - wskazać błędy i nakierować na właściwą drogę? Nie nakazywać a podpowiadać! Dziś młodzi autorzy nie mają łatwego życia. Przepadają w konkursowych starciach z profesjonalnymi maszynkami scenicznymi (przepraszam za dosadność tego sformułowania, ale nie jest ono bezpodstawne). Nikt nie wyciąga do nich pomocnej dłoni. Może tylko myśliborskie Spotkania Młodych Autorów i Kompozytorów (swoją drogą impreza, która w ostatnich latach raczej nieprzypadkowo odbywała się w tym samym terminie co SFP) próbują dokształcać twórców-amatorów...

Stworzono kanon zachowań, grupę wzajemnej adoracji. Coraz częściej mówi się też o układach, zależnościach jednych od drugich... Dziś Studencki Festiwal Piosenki niewiele ma wspólnego z życiem przeciętnego studenta. Dlatego zapewne nie ma wielu odbiorców tego typu przekazu wśród młodych ludzi. „Piosenki artystycznej" słuchają zazwyczaj ludzie starsi, żyjący wspomnieniem czasów swej młodości, gdy popularne były piosenki dziś klonowane przez młodych artystów, ulegających wskazaniom "krakowskich" autorytetów. Nie zastanawiało Was nigdy dlaczego eliminacje do SFP nie odbywają się głównie na uczelniach wyższych, w miastach akademickich a w małych miejscowościach, które postanowiły zorganizować sobie festiwal piosenki artystycznej - bo brzmi to dumnie?! Wciąż słyszę wielkie zapowiedzi, że w Krakowie, czy Rybniku dyrektorzy festiwali pracują nad systemem promocji młodych artystów. I gdzie są dziś Ci artyści? Ilu mają sympatyków w kraju? Ile koncertów rocznie grają? Dla porównania: ilu studentów rokrocznie wysłuchuje koncertów innych twórców mówiących do nich i o nich - bezpretensjonalnych, niesztampowych, zwyczajnie ciekawych?!

Z tymi pytaniami pozostawiam Cię czytelniku do kolejnego festiwalu. Bez nadziei, że coś się zmieni... Ale - mimo wszystko - w Krakowie być warto w październiku. Choćby po to, by mieć prawo do takich wniosków...

Opublikowany: 2009-12-08 16:10:00
Strony:
notka o autorze...
Piotr Szauer - śpiewający autor, dziennikarz, pomysłodawca i dyrektor artystyczny Festiwalu Piosenki Innej w Lubawie. Więcej o autorze: www.szauer.blog.onet.pl
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 5,75
Komentarze
Data:
 2009-12-11 00:36:12
Autor:
 Marek Sochacki
Treść:
 Trochę ten mój komentarz chaotyczny, ale jestem osioł w pisaniu internetowym i nie zdołałem przeglądnąć go i wygładzić, za co ew.Czytelników i ciebie Piotrze przepraszam. Ale z potrzeby serca napisany, a i z żółci nagromadzonej gorzki.
e-mail:
 
Data:
 2009-12-11 00:29:16
Autor:
 Marek Sochacki
Treść:
 PODPISUJĘ SIĘ OBIEMA RĘKAMI POD TEZĄ O MASZYNKACH SCENICZNYCH - PRYWATNIE NAZYWAM TO UCZENIEM 'NA MAŁPĘ', młodzi interpretatorzy naśladują mistrzynie warsztatowe te same gesty, miny, barwa - karaoke jednym słowem, pytanie - po co ? Młodym wykonawcom trzeba zadawać pytania - dlaczego tak ?

Prawdziwy artysta instynktownie to wie, układa mu się to, jest to rodzaj olśnienia i to się czuje. A naśladownictwo ? Dla człowieka co nieco w materii oblatanemu, wszystkie te grepsiki są znajome - tu poleciał Zamachowskim, a tu była Przemykowa dopełniona Groniec...itd, itp.

A dobrych autorów ze świecą szukać, ci młodzi ( stażem , niekoniecznie wiekiem) albo piszą niechlujnie, źle formalnie - bo i nasz rynek muzyczny taki , nie uczy się młodzieży wrażliwości na urodę słowa, jego bogactwo, metaforę która kreuje słowem nową rzeczywistość, świat ciekawy, piękny, często tragiczny z piętnem szaleństwa. Wciska mu się do biednej głowy gnioty literackie nijak się mające do rzeczywistości, byle jak w dodatku i wpędzając literaturę w schematy co ją mordują.

Trzeba potrącić nutę wrażliwości, bo takowa w każdym drzemie, a szczególnie w młodym człowieku. Rola nasza, starych (jużem dziadek) polega na budzeniu wrażliwości, sztuce rozmowy, pobudzeniu myślenia ukazaniu alternatyw. Próbuje się tego w Myśliborzu jeszcze, ale to ostatni bastion. A ja pamiętam takie warsztaty także w Olsztynie, Lidzbarku, Biłgoraju - wiem co mówię, sam się na nich wychowałem.

Jakże niemodna ( a może to zawiść,lęk przed konkurencją, wszak show must go on, po co sobie rywali wychowywać) zawsze u nas była praca u podstaw, taka pozytywistyczna, ludzi co to robią, pasjonatów, traktuje się jak nieszkodliwych wariatów. I fruwają nad nami sępy miłości, namiętna miłość w męskiej ubikacji, oddechy lądujące na niej itp.urągające dobremu smakowi, chamskie, niegramatyczne bzdety. I z czego te niebożęta mają się uczyć, jak ich to zalewa, bełkot papuzi, dadaizm wszechmocny ,skretynienie myślowe, blablabla... Pięknie to ujęte w pieśni Ozia o Janku muzykancie. I dlatego postuluję róbmy warsztaty twórcze. Taką burzę mózgów. A może Piotrze u ciebie w Lubawie ?
e-mail:
 gruby@mili.pl