szukaj  |   kontakt

Dariusz Rubin - Matrona - liveNoro Lim - FeniksAdsu - Taniec wariata

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."


strona główna » relacje z imprez » rok 2009 » SFP Kraków 2009
45. Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie - 12-18 X 2009 -cd.
Basia Stępniak-WilkZresztą oprócz Moniki Parczyńskiej i Łukasza Jemioły tegoroczny Studencki Festiwal Piosenki znakomicie wspominać będą również inni artyści związani z Lubelszczyzną. Basia Stępniak-Wilk (dziś wprawdzie mieszka w Krakowie, ale pochodzi z Lublina) otrzymała Nagrodę Kapituły im. Jacka Kaczmarskiego - przyznawaną „najwybitniejszym poetom piosenki". Dołączyła tym samym do jakże Marcin Różyckizacnego grona jej laureatów, którymi przez ostatnie pięć lat byli kolejno: Mirosław Czyżykiewicz, Adam Nowak, Piotr Rogucki, Kazik Staszewski oraz Jan Krzysztof Kelus. Natomiast  Marcinowi Różyckiemu - niegdyś członkowi Lubelskiej Federacji Bardów - przyznano stypendium twórcze im. Marka Grechuty. W październiku ukazała się jego pierwsza solowa płyta autorska zatytułowana - od piosenki, którą przed dziesięcioma laty zdobył II nagrodę SFP - „Erotyk zza kiosku". Recitalem w Synagodze Tempel w ramach krakowskiego festiwalu promował ten album.

Wracając jednak jeszcze na moment do konkursu - zaznaczyć trzeba, że oprócz wysokiego poziomu artystycznego (co podkreślili również jurorzy), charakteryzował się on dużą Mechaniczna Pomarańczaróżnorodnością. Obok najbliższych krakowskiemu schematowi śpiewających interpretatorek i interpretatorów piosenek wybitnych autorów i kompozytów, usłyszeć można było sporo nowego przekazu w odmiennych i ciekawych muzycznie stylistykach: od tradycyjnego barda z gitarą, przez folkowe i jazzowe akustyczne składy, po kapele szeroko rozumianej alternatywy. Wśród tych ostatnich najciekawszy wydał mi się zespół Mechaniczna Pomarańcza z Elbląga (laureaci wyróżnienia). Jego lider - Tomek Steńczyk - wyjątkowo trafił w mój sposób myślenia śpiewając o „pozornym świecie pozorów". Swoje piosenki zagrali z należytą energią - słychać było, że wszystko układa się w przemyślaną całość, współbrzmi. Na moje ucho - chłopakom nie brakuje już niczego, by zacząć profesjonalną muzyczną „tułaczkę" po kraju...

Za konsekwencję chciałbym pochwalić Nataszę Topor i jej zespół Pif Paf. Obserwuję ich od ponad roku i widzę, że świadomie kroczą własną, oryginalną ścieżką. Nagrali płytę, zdobyli kilka nagród. Na pewno nie zrezygnują z ambitnych planów i nieraz jeszcze przyjdzie nam się spotkać.

Systematyczne postępy czyni również wciąż jedna z najmłodszych uczestniczek największych imprez piosenki artystycznej - Eliza Banasik. Perfekcyjnie opanowała już sztukę interpretacji piosenki. Życzyłbym tylko sobie, by nie utknęła na zawsze w tym szczególnie jej bliskim klimacie pieśni przejmujących, podniosłych, ciężkich gatunkowo. I czekam na kolejny krok - nowe utwory napisane specjalnie dla niej przez zaprzyjaźnionych autorów. Te ponoć już niebawem mają się pojawić.

Eliza BanasikEliza jako jedyna z laureatek głównych nagród tegorocznych XXXVI Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy Poezję" udźwignęła ciężar nowych aranżacji utworów wynikających z braku zespołu towarzyszącego jej konkursowej prezentacji. Wystąpiła w Krakowie z pianistą Pawłem Lucewiczem. Muzyk ten akompaniował również Kamili Pieńkos. Ale zarówno ona, jak i laureatka tegorocznej głównej nagrody olsztyńskiej imprezy Patrycja Zisch (która na scenie wystąpiła wspólnie z Hadrianem Filipem Tabęckim oraz kwartetem smyczkowym) wypadły o wiele mniej przekonująco niż przed kilkoma miesiącami na zamkowym dziedzińcu. Przed Patrycją jednak jeszcze wiele możliwości i na pewno - znając jej zapał i wiedząc, ile serca wkłada w śpiewanie - niejednokrotnie nas zaskoczy!

Duże postępy przez ostanie miesiące poczyniła Agata Gałach - dlatego bardzo ucieszyło mnie, że dostrzegli to również jurorzy. Z osób pominiętych w konkursowym werdykcie wyróżniłbym jeszcze: szczecińską formację O niebo lepiej (konsekwentnie poszerzają skład i repertuar), śpiewającą autorkę Sylwię Gawłowską z Kielc oraz Michała "Limboskiego" Augustyniaka z zespołem (kocham te klimaty!). I jeszcze Ala Pyziak! Pamiętam ją ze Spotkań Zamkowych sprzed dwóch lat. Tam zdobyła pierwszą nagrodę, co było dla mnie niemałym zaskoczeniem. Kompletnie nie byłem przekonany do jej prezentacji. Potem wygrała jeszcze m.in. konkurs „Pamiętajmy o Osieckiej". W międzyczasie słyszałem wiele pochlebnych opinii na jej temat. I w Krakowie w pełni się one potwierdziły (wystąpiła tu z towarzyszeniem rodzeństwa: Asi i Tomka Kaczmarków). Tym razem zaskoczeniem był dla mnie jej brak w gronie laureatów. Ale takich niespodzianek nie da się uniknąć w konkursowych werdyktach bez względu na miejsce, rangę imprezy i skład jurorski. Ot, subiektywne opinie...

Mógłbym jeszcze w kilku akapitach wychwalać talenty kolejnych uczestników konkursu. Ale przecież nie o to tutaj chodzi. Jak zaznaczyłem na wstępie - miałem zamiar podkreślić tylko te szczególne chwile, które na dłużej zapisały się w mojej pamięci. Zatem i ja (czego nigdy nie kryłem) bardzo subiektywnie oceniam zasłyszane słowa i dźwięki...

Opublikowany: 2009-12-08 16:10:00
Strony:
notka o autorze...
Piotr Szauer - śpiewający autor, dziennikarz, pomysłodawca i dyrektor artystyczny Festiwalu Piosenki Innej w Lubawie. Więcej o autorze: www.szauer.blog.onet.pl
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 5,75
Komentarze
Data:
 2009-12-11 00:36:12
Autor:
 Marek Sochacki
Treść:
 Trochę ten mój komentarz chaotyczny, ale jestem osioł w pisaniu internetowym i nie zdołałem przeglądnąć go i wygładzić, za co ew.Czytelników i ciebie Piotrze przepraszam. Ale z potrzeby serca napisany, a i z żółci nagromadzonej gorzki.
e-mail:
 
Data:
 2009-12-11 00:29:16
Autor:
 Marek Sochacki
Treść:
 PODPISUJĘ SIĘ OBIEMA RĘKAMI POD TEZĄ O MASZYNKACH SCENICZNYCH - PRYWATNIE NAZYWAM TO UCZENIEM 'NA MAŁPĘ', młodzi interpretatorzy naśladują mistrzynie warsztatowe te same gesty, miny, barwa - karaoke jednym słowem, pytanie - po co ? Młodym wykonawcom trzeba zadawać pytania - dlaczego tak ?

Prawdziwy artysta instynktownie to wie, układa mu się to, jest to rodzaj olśnienia i to się czuje. A naśladownictwo ? Dla człowieka co nieco w materii oblatanemu, wszystkie te grepsiki są znajome - tu poleciał Zamachowskim, a tu była Przemykowa dopełniona Groniec...itd, itp.

A dobrych autorów ze świecą szukać, ci młodzi ( stażem , niekoniecznie wiekiem) albo piszą niechlujnie, źle formalnie - bo i nasz rynek muzyczny taki , nie uczy się młodzieży wrażliwości na urodę słowa, jego bogactwo, metaforę która kreuje słowem nową rzeczywistość, świat ciekawy, piękny, często tragiczny z piętnem szaleństwa. Wciska mu się do biednej głowy gnioty literackie nijak się mające do rzeczywistości, byle jak w dodatku i wpędzając literaturę w schematy co ją mordują.

Trzeba potrącić nutę wrażliwości, bo takowa w każdym drzemie, a szczególnie w młodym człowieku. Rola nasza, starych (jużem dziadek) polega na budzeniu wrażliwości, sztuce rozmowy, pobudzeniu myślenia ukazaniu alternatyw. Próbuje się tego w Myśliborzu jeszcze, ale to ostatni bastion. A ja pamiętam takie warsztaty także w Olsztynie, Lidzbarku, Biłgoraju - wiem co mówię, sam się na nich wychowałem.

Jakże niemodna ( a może to zawiść,lęk przed konkurencją, wszak show must go on, po co sobie rywali wychowywać) zawsze u nas była praca u podstaw, taka pozytywistyczna, ludzi co to robią, pasjonatów, traktuje się jak nieszkodliwych wariatów. I fruwają nad nami sępy miłości, namiętna miłość w męskiej ubikacji, oddechy lądujące na niej itp.urągające dobremu smakowi, chamskie, niegramatyczne bzdety. I z czego te niebożęta mają się uczyć, jak ich to zalewa, bełkot papuzi, dadaizm wszechmocny ,skretynienie myślowe, blablabla... Pięknie to ujęte w pieśni Ozia o Janku muzykancie. I dlatego postuluję róbmy warsztaty twórcze. Taką burzę mózgów. A może Piotrze u ciebie w Lubawie ?
e-mail:
 gruby@mili.pl