szukaj  |   kontakt

Andrzej Marczyński - Ballada z małego miasteczkaDariusz Wasilewski - Chodze i pytamSzymon Zychowicz - Za oknem gwiazda

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

Mężczyzna z zakolami - Łukasz Majewski

"Mężczyzna z zakolami" to tytuł debiutanckiej płyty Łukasza Majewskiego. W skład programu wchodzi szesnaście autorskiech piosenek.

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


strona główna » relacje z imprez » rok 2009 » SFP Kraków 2009
45. Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie - 12-18 X 2009 -cd.
Kuba BlokeszO laureacie drugiej nagrody Jakubie Blokeszu powiedzieć mogę póki co tylko tyle, że jest poprawnym odtwórcą. I przyznam, że nie przemówił do mnie swoimi interpretacjami piosenek Jaromira Nohavicy („Niczym jeleń...") i Jacka Kaczmarskiego („Postmodernizm"). Jedynie, gdy śpiewał „Piosenkę zauroczonego" z repertuaru Starego Dobrego Małżeństwa - poczułem klimat jego wypowiedzi i miałem wrażenie, że stoi przede mną młody Krzysztof Myszkowski - inny, ale równie wrażliwy człowiek. Owszem - jego konkursowa prezentacja była dobrze przemyślana, inteligentna. Oddać trzeba Kubie, że dobrał sobie świetnych muzyków, którzy mimo młodego wieku, na koncie mają już wiele sukcesów. Widać, że znakomicie rozumieją się na scenie i dobrze czują ze sobą. A to podstawa, by robić dalsze postępy, których z ciekawością będę wyczekiwał!

Waldemar PawlikowskiO Waldemarze Pawlikowskim - laureacie trzeciej nagrody - kilkukrotnie już rozpisywałem się na tych stronach. Autor to wyśmienity, biegły gitarzysta, artysta pełną gębą (wierzę, że nie obrazi się za to sformułowanie)! Jak przystało na absolwenta Akademii Sztuk Pięknych przepięknie maluje słowem i dźwiękiem - obrazy czasem przytłaczające, ale zawsze rozdzierające trafnością spostrzeżeń. W mojej ocenie - postać, która już dawno powinna zostać doceniona, koncertując na równi z największymi znakomitościami piosenki autorskiej. „Liczą się sekundy!" - racja panie Waldemarze! Ja dziękuję za te, w których powstały utwory takie jak: „Szczęście", „Grawitacja", „Talizmany"... I wiele, wiele innych jeszcze niezasłyszanych...

Monika ParczyńskaJednak to nie autorowi z Gubina przypadła tradycyjna nagroda im. Wojciecha Belona. Jurorzy uznali, że najlepsze pod względem literackim teksty napisała Monika Parczyńska. Ponoć rozważano właśnie te dwie „kandydatury". W decydującym momencie, gdy Marcin Kydryński czytał pozostałym arbitrom krakowskiego festiwalu wiersze Moniki, tamci zalali się łzami wzruszenia... „To piękna poezja!" - mówił Marek Tercz. Zatem przeczytajmy i my:

„kiedy noc ciemną dłonią chce czesać Ci włosy
ja pudełkiem zapałek zamienię je w brzask
i nie będziesz już wiedział gdzie wzrok a gdzie iskra
kiedy będę Ci oczu rozpalać ogniska
i ostatnim gasnącym płomyczkiem oświetlać ci twarz

coraz trudniej uwierzyć, że tak będzie zawsze
i tak trudno jest przestać na Ciebie patrzeć
byś z ostatnią zapałką mi nie zgasł, nie zniknął jak dym...

chcę Cię ogniem nakarmić, napoić Cię światłem
co się sączy z żarówek, co kapie spod lamp
złotą rosę jasności przynoszę Ci w szklankach
bo cień miękkim motylem Ci przysiadł na wargach
i skrzydłami próbuje przysłonić mi wszystko, co mam

coraz trudniej uwierzyć, że tak będzie zawsze
i tak trudno jest przestać na Ciebie patrzeć
byś z ostatnią zapałką mi nie zgasł, nie zniknął jak dym..."

Zachęcam też do posłuchania - delikatny głos Moniki i ciche dźwięki gitary dodają wierszowi jeszcze więcej uroku. Dla mnie to było odkrycie festiwalu! I na pewno nie zapomnę tych piosenek, czekając na kolejne spotkanie z twórczością artystki pochodzącej z podlubelskich Strzeszkowic!

Opublikowany: 2009-12-08 16:10:00
Strony:
notka o autorze...
Piotr Szauer - śpiewający autor, dziennikarz, pomysłodawca i dyrektor artystyczny Festiwalu Piosenki Innej w Lubawie. Więcej o autorze: www.szauer.blog.onet.pl
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 5,75
Komentarze
Data:
 2009-12-11 00:36:12
Autor:
 Marek Sochacki
Treść:
 Trochę ten mój komentarz chaotyczny, ale jestem osioł w pisaniu internetowym i nie zdołałem przeglądnąć go i wygładzić, za co ew.Czytelników i ciebie Piotrze przepraszam. Ale z potrzeby serca napisany, a i z żółci nagromadzonej gorzki.
e-mail:
 
Data:
 2009-12-11 00:29:16
Autor:
 Marek Sochacki
Treść:
 PODPISUJĘ SIĘ OBIEMA RĘKAMI POD TEZĄ O MASZYNKACH SCENICZNYCH - PRYWATNIE NAZYWAM TO UCZENIEM 'NA MAŁPĘ', młodzi interpretatorzy naśladują mistrzynie warsztatowe te same gesty, miny, barwa - karaoke jednym słowem, pytanie - po co ? Młodym wykonawcom trzeba zadawać pytania - dlaczego tak ?

Prawdziwy artysta instynktownie to wie, układa mu się to, jest to rodzaj olśnienia i to się czuje. A naśladownictwo ? Dla człowieka co nieco w materii oblatanemu, wszystkie te grepsiki są znajome - tu poleciał Zamachowskim, a tu była Przemykowa dopełniona Groniec...itd, itp.

A dobrych autorów ze świecą szukać, ci młodzi ( stażem , niekoniecznie wiekiem) albo piszą niechlujnie, źle formalnie - bo i nasz rynek muzyczny taki , nie uczy się młodzieży wrażliwości na urodę słowa, jego bogactwo, metaforę która kreuje słowem nową rzeczywistość, świat ciekawy, piękny, często tragiczny z piętnem szaleństwa. Wciska mu się do biednej głowy gnioty literackie nijak się mające do rzeczywistości, byle jak w dodatku i wpędzając literaturę w schematy co ją mordują.

Trzeba potrącić nutę wrażliwości, bo takowa w każdym drzemie, a szczególnie w młodym człowieku. Rola nasza, starych (jużem dziadek) polega na budzeniu wrażliwości, sztuce rozmowy, pobudzeniu myślenia ukazaniu alternatyw. Próbuje się tego w Myśliborzu jeszcze, ale to ostatni bastion. A ja pamiętam takie warsztaty także w Olsztynie, Lidzbarku, Biłgoraju - wiem co mówię, sam się na nich wychowałem.

Jakże niemodna ( a może to zawiść,lęk przed konkurencją, wszak show must go on, po co sobie rywali wychowywać) zawsze u nas była praca u podstaw, taka pozytywistyczna, ludzi co to robią, pasjonatów, traktuje się jak nieszkodliwych wariatów. I fruwają nad nami sępy miłości, namiętna miłość w męskiej ubikacji, oddechy lądujące na niej itp.urągające dobremu smakowi, chamskie, niegramatyczne bzdety. I z czego te niebożęta mają się uczyć, jak ich to zalewa, bełkot papuzi, dadaizm wszechmocny ,skretynienie myślowe, blablabla... Pięknie to ujęte w pieśni Ozia o Janku muzykancie. I dlatego postuluję róbmy warsztaty twórcze. Taką burzę mózgów. A może Piotrze u ciebie w Lubawie ?
e-mail:
 gruby@mili.pl