szukaj  |   kontakt

Jacek Gutry - Piosenka o samej rzeczyWojtek Gęsicki - Niepoczytalny bibliotekarzM.M. Dekiel - Ostatni rajd

Ślad po człowieku

Po wielu latach od nagrania, wreszcie ukazała się ta płyta. Płyta będąca podsumowaniem dotychczasowego okresu w twórczości oraz otwierająca nowy okres... Jaki to okres? Tego nikt nie wie, nawet autor ;-)

Zmyślony

„Zmyślony" to długo wyczekiwany, debiutancki album Marcina Skrzypczaka - gitarzysty, pieśniarza, kompozytora i autora tekstów."

Miszung

to tytuł najnowszej płyty zespołu Chwila nieuwagi. Miszung to śląski termin oznaczający mieszaninę, harmider, rozgardiasz czy bałagan. Wg. zespołu, takie cechy nosi właśnie ta płyta - jest stylistycznie i gatunkowo zróżnicowana.


strona główna » relacje z imprez » rok 2009 » SFP Kraków 2009
45. Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie - 12-18 X 2009 -cd.
Oprócz utworów z albumu, w koncercie tym usłyszeć mogliśmy również kilka innych bardziej lub mniej znanych piosenek Dominiki, z których mnie szczególnie poruszyła - napisana jak mniemam dla tej, która niebawem pojawi się wśród nas - „W oczekiwaniu":

„zamieszkaj między nami
i żyj szczęśliwie
miłości dosyć mamy
ta nigdy nie przeminie

choć dzisiaj jeszcze nie wiesz
jak ziemski świat wygląda
gdy zgubisz kiedyś siebie
za sercem swym podążaj

nie bój się - zaśpiewam Ci
gdy nas dosięgną gorzkie dni
przed światem złym uchronić chcę
wszystko, co dobre w tobie jest

wybacz przed przyszłością strach
i zawitaj pod mój dach
dzielić ze mną życie wraz

(...) przyjdź
wypełnij mi mój świat"

Choć odmieniona, z zespołem, nowymi aranżacjami dobrze przecież znanych już utworów - to wciąż ta sama Dominika Barabas. Powiedziałbym nawet, że w tej chwili jest kilka ważnych kroków dalej. I mam ogromne przekonanie, że uda jej się zaistnieć na szeroką skalę!

Dominika BarabasNiewielu jest młodych artystów na „naszej" festiwalowej scenie, którzy już dziś gotowi są w przekonujący sposób, z należytą muzyczną ogładą przebijać się do słuchacza. To brzydki i niezbyt poetycki zwrot - „przebijać się" - wiem... Ale taki niestety jest dziś muzyczny rynek. O swoje trzeba zawalczyć. A ja wciąż będę powtarzał, że warto wszelkimi możliwymi sposobami zabiegać o to, by tę „naszą" niszę wypromować, by artyści śpiewający mądre, dobre muzycznie i interpretacyjnie piosenki docierali do stosownej grupy słuchaczy. A tych nie brakuje. Niestety w medialnym szumie gubią często to, co naprawdę godne jest uwagi...

Pozytywny ton tej relacji wynika przede wszystkim z zaskoczenia jakim był dla mnie tegoroczny werdykt SFP. I bynajmniej nie chodzi mi o jego bezzasadność. Wręcz przeciwnie - spodziewałem się, że wedle kryteriów tzw. „piosenki artystycznej" nagrodzeni zostaną głównie „wybitni interpretatorzy piosenki". A tu proszę - taka niespodzianka! Tylu śpiewających autorów! Pozostaje tylko wierzyć, że nie był to jednorazowy wyjątek od reguły...

Łukasz JemiołaBezdyskusyjnym bohaterem tegorocznego sezonu festiwalowego jest Łukasz Jemioła. Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania (a właściwie wielkiej miłości) - gitarzysta, śpiewak, autor. On żyje muzyką i muzyka żyje w nim! Złośliwi mówią, że z gitarą udaje się nawet w najbardziej ustronne miejsca... Dlatego też przyznana mu pierwsza nagroda nie była niespodzianką ani dla mnie, ani dla większości osłuchanych w temacie obserwatorów konkursu. Skomponowany do tekstu przyjaciółki Katarzyny Piątkowskiej nastrojowy utwór „Gdy dziewczyna idzie spać", dowcipny „Pan Zbyszek" oraz życiowa „Smutna piosenka o bólu egzystencji" w połączeniu z osobowością, osobliwą zapowiedzią i zachowaniem lubelskiego bluesmana na scenie - gwarantowały sukces. Z werdyktem tym zgodzili się również dziennikarze akredytowani przy 45. SFP przyznając mu swoją nagrodę.

Łukasz JemiołaMożna mieć zastrzeżenia do tekstów pisanych przez Łukasza czy prostych schematów muzycznych jego piosenek. Ma on jednak niezwykły dar - w kilku akordach, zwyczajnych słowach i niepodrabialnej formie, na przemian bawi, wzrusza i przejmuje. Istnieje na scenie i chce się go słuchać jeszcze... To taki typ artysty, który do mnie przemawiać będzie zawsze - bo wiem, że jest intrygujący nie tylko w świetle reflektorów. Wprawdzie nie miałem dotąd okazji być na jego recitalu. Ale jestem przekonany, że już w przyszłym roku w kilku ważnych miejscach w kraju będzie to możliwe. A póki co - szukajcie Jemioły w lubelskich pubach! I koniecznie poproście go, by zagrał Wam swoją adaptację bluesowego standardu „Nobody knows you when you're down and out"!

Opublikowany: 2009-12-08 16:10:00
Strony:
notka o autorze...
Piotr Szauer - śpiewający autor, dziennikarz, pomysłodawca i dyrektor artystyczny Festiwalu Piosenki Innej w Lubawie. Więcej o autorze: www.szauer.blog.onet.pl
Oceń ten artykuł
Średnia ocena: 5,75
Komentarze
Data:
 2009-12-11 00:36:12
Autor:
 Marek Sochacki
Treść:
 Trochę ten mój komentarz chaotyczny, ale jestem osioł w pisaniu internetowym i nie zdołałem przeglądnąć go i wygładzić, za co ew.Czytelników i ciebie Piotrze przepraszam. Ale z potrzeby serca napisany, a i z żółci nagromadzonej gorzki.
e-mail:
 
Data:
 2009-12-11 00:29:16
Autor:
 Marek Sochacki
Treść:
 PODPISUJĘ SIĘ OBIEMA RĘKAMI POD TEZĄ O MASZYNKACH SCENICZNYCH - PRYWATNIE NAZYWAM TO UCZENIEM 'NA MAŁPĘ', młodzi interpretatorzy naśladują mistrzynie warsztatowe te same gesty, miny, barwa - karaoke jednym słowem, pytanie - po co ? Młodym wykonawcom trzeba zadawać pytania - dlaczego tak ?

Prawdziwy artysta instynktownie to wie, układa mu się to, jest to rodzaj olśnienia i to się czuje. A naśladownictwo ? Dla człowieka co nieco w materii oblatanemu, wszystkie te grepsiki są znajome - tu poleciał Zamachowskim, a tu była Przemykowa dopełniona Groniec...itd, itp.

A dobrych autorów ze świecą szukać, ci młodzi ( stażem , niekoniecznie wiekiem) albo piszą niechlujnie, źle formalnie - bo i nasz rynek muzyczny taki , nie uczy się młodzieży wrażliwości na urodę słowa, jego bogactwo, metaforę która kreuje słowem nową rzeczywistość, świat ciekawy, piękny, często tragiczny z piętnem szaleństwa. Wciska mu się do biednej głowy gnioty literackie nijak się mające do rzeczywistości, byle jak w dodatku i wpędzając literaturę w schematy co ją mordują.

Trzeba potrącić nutę wrażliwości, bo takowa w każdym drzemie, a szczególnie w młodym człowieku. Rola nasza, starych (jużem dziadek) polega na budzeniu wrażliwości, sztuce rozmowy, pobudzeniu myślenia ukazaniu alternatyw. Próbuje się tego w Myśliborzu jeszcze, ale to ostatni bastion. A ja pamiętam takie warsztaty także w Olsztynie, Lidzbarku, Biłgoraju - wiem co mówię, sam się na nich wychowałem.

Jakże niemodna ( a może to zawiść,lęk przed konkurencją, wszak show must go on, po co sobie rywali wychowywać) zawsze u nas była praca u podstaw, taka pozytywistyczna, ludzi co to robią, pasjonatów, traktuje się jak nieszkodliwych wariatów. I fruwają nad nami sępy miłości, namiętna miłość w męskiej ubikacji, oddechy lądujące na niej itp.urągające dobremu smakowi, chamskie, niegramatyczne bzdety. I z czego te niebożęta mają się uczyć, jak ich to zalewa, bełkot papuzi, dadaizm wszechmocny ,skretynienie myślowe, blablabla... Pięknie to ujęte w pieśni Ozia o Janku muzykancie. I dlatego postuluję róbmy warsztaty twórcze. Taką burzę mózgów. A może Piotrze u ciebie w Lubawie ?
e-mail:
 gruby@mili.pl